Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia | 06-12-2010 06:20

Nazwiska skazanych lekarzy publikowane w prasie codziennej. Czy to zbyt surowa kara?

Fakt, że sprawy o błędy lekarskie coraz częściej trafiają na sądowe wokandy, nikogo już nie dziwi, podobnie jak wyroki skazujące dla lekarzy, którzy dopuścili się błędu w sztuce. Może jednak dziwić decyzja Sądu Okręgowego w Częstochowie, który - oprócz kar pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywny - ukarał lekarzy nakazem publikacji wyroków wraz z danymi personalnymi w prasie codziennej.

Sprawa, w której zapadł ten precedensowy wyrok, zaczęła się, jak informowaliśmy wcześniej, wiosną 2004 roku. Do nieprzytomnego Tadeusza K. została wezwana karetka. Ratownicy dowiedzieli się od policjantów, że poszkodowany został uderzony przez kompana i upadł na chodnik.

Karetka zawiozła mężczyznę na izbę przyjęć. Lekarka nie zleciła żadnych badań. Stwierdziła jedynie, że pacjent jest nieprzytomny z powodu upojenia alkoholowego i wysłała go na izbę wytrzeźwień, gdzie mężczyzna spędził kilka godzin przywiązany pasami do łóżka.

Ponieważ nadal był nieprzytomny, odwieziono go do szpitala, gdzie leżał przez kilka godzin nie odzyskując świadomości. Następnie trafił do kolejnej lecznicy, gdzie zdecydowano o przeprowadzeniu szczegółowych badań, które wykryły krwiaka mózgu. Po kilku dniach pobytu w szpitalu pacjent zmarł.

Ku przestrodze

Po dwóch latach do sądu został skierowany akt oskarżenia przeciwko trójce lekarzy – z pogotowia, izby wytrzeźwień i szpitala. Postawiono im zarzuty nieumyślnego narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia.

Lekarkę dyżurującą w szpitalu (nie odwołała się od wyroku I instancji) skazano na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i grzywnę, a wyrok podano do publicznej wiadomości w prasie.

Lekarz z izby wytrzeźwień, (odwołanie okazało się nieskuteczne) został ukarany w taki sam sposób. Uwzględniono jedynie częściowo apelację lekarki pogotowia: jej nazwisko nie zostanie podane do publicznej widomości. Utrzymano natomiast resztę kary, czyli sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę.

Jak wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl sędzia Bogusław Zając, rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie, sąd zdecydował się na ujawnienie nazwisk lekarzy i publikację wyroku w prasie ku przestrodze.

– Nikt nie przejął się stanem pacjenta. Doszło do poważnych zaniedbań ze strony lekarzy, którzy nie powinni lekceważyć żadnego chorego, nawet jeśli jest nietrzeźwy – mówi sędzia Zając. I podkreśla, że lekarze powinni wykazywać się większą starannością w wykonywaniu zawodu.

Sąd był zbyt surowy?

Zdaniem Adama Sandauera, prezesa Stowarzyszenia Pacjentów „Primum Non Nocere”, trudno dyskutować z wyrokami sądu, ale w tym przypadku  z powodu błędu medycznego umarł człowiek.

– Z punktu widzenia poszkodowanego najważniejsze jest uznanie błędu. Silne sankcje karne są dobre tylko wtedy, gdy działają na rzecz poprawy bezpieczeństwa leczenia lub kiedy są przestrogą dla innych – uważa prezes Sandauer.

Dr Krzysztof Kordel, Rzecznik Praw Lekarzy, ma pewne wątpliwości w związku z wyrokiem sądu.

– Po raz pierwszy sąd sięgnął po tak drastyczną karę.Trzeba pamiętać, że było to przewinienie nieumyślne. Być może sąd chciał przestrzec innych lekarzy, ale jednak podszedł do sprawy bardzo ostro. W końcu wielu zbrodniarzy pozostaje anonimowych, tu jednak przy nieumyślnym przestępstwie zdecydowano o publikacji personaliów – mówi dr Kordel.

Publikacja tak, ale...

Przewodnicząca Okręgowego Sądu Lekarskiego w Warszawie, dr Elżbieta Rusiecka-Kuczałek, jest podobnego zdania.

– To zbyt ostra sankcja. Nie powinno się publikować takich wyroków w prasie codziennej. Istnieją natomiast zalecenia dotyczące publikacji personaliów skazanych lekarzy w prasie lekarskiej, np. wydawanej przez samorząd lekarski. Szczególnie jeżeli dotyczą one recydywistów – wyjaśnia.

Publikacja nazwisk lekarzy winnych błędu medycznego z jednej strony wywołuje sprzeciw: nie chcieli przecież, aby pacjent zmarł. Z drugiej, każe zastanowić się nad wartością dobrego imienia lekarza i nad okolicznościami, w jakich można je stracić.