Deputowani do Parlamentu Europejskiego chcą na mocy prawa zakazać uprawy tytoniu oraz handlu nim pod każdą postacią. Jakoby do 2025 r. papierosy, cygara, tytoń fajkowy, tytoń do żucia i tabaka mają być wyeliminowane ze sprzedaży w państwach członkowskich UE.

Czy czeka nas tytoniowa prohibicja? Czy może skutkować tym samym, co zakaz handlu alkoholem w USA w latach 1920-1932?

„Dziennik” otrzymał list Avril Doyle, eurodeputowanej z Irlandii. W nadesłanym oświadczeniu stwierdza: „w ciągu kilkunastu lat chcemy doprowadzić do całkowitej delegalizacji tytoniu”. Projekt ma pełne poparcie największej siły w europarlamencie – Europejskiej Partii Ludowej, której Irlandka jest członkiem. Pozytywnie odniosła się do niego także komisarz ds. zdrowia Andrulla Vasiliu. Vasiliu już we wrześniu zamierza wprowadzić go pod obrady Komisji Europejskiej.

Zwolennicy radykalnie rewolucyjnego rozwiązania argumentują za nim tym, iż choroby odtytoniowe powodują co roku śmierć ok. 5 mln ludzi, czyli więcej niż AIDS, wypadki drogowe, przestępstwa kryminalne czy narkotyki. Przeciwnicy przypominają, że w większości państw świata obrót środkami odurzającymi jest zakazany, a mimo tego nielegalny biznes narkotykowy ma się dobrze i każdym rokiem coraz lepiej. Należy się liczyć, że sceptyków nie braknie wśród eurodeputowanych. Projekt Doyle nie analizuje – przynajmniej nie pisze o tym „Dziennik” – skutków ekonomicznych wprowadzenia tytoniowej prohibicji.

Prawem, czy ekonomią?
Co oznaczałoby wprowadzenie prohibicji w Polsce?

W Polsce z 21 tys. hektarów zbiera się aktualnie ok. 50 tys. ton tytoniu. Dziś uprawa jest opłacalna dla 60 tys. rolników, bo obowiązują unijne dopłaty bezpośrednie.

Według Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego sprzedaż papierosów w Polsce zmalała w 2006 r. o 1,8 proc., natomiast produkcja wzrosła o 8,3 proc. Zachodnie koncerny, które w latach 90. kupiły państwowe zakłady tytoniowe, produkują na eksport. Największy spośród 6 koncernów działających w Polsce, brytyjski Philip Morris 20 proc. produkcji eksportuje, bo palenie to dla jednych nałóg, a dla innych biznes. I to nie mały skoro w 2005 r. Polacy przepalili ok. 15 mld zł. Spadek konsumpcji papierosów w Polsce nie powinien spowodować redukcji zatrudnienia w przemyśle tytoniowym. Obecnie pracuje w nim ok. 8 tys. ludzi.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH