NSA: inspekcja sanitarna mogła zabrać dopalacze właścicielowi sklepu

Inspekcja sanitarna mogła zabrać w 2010 r. dopalacze właścicielowi jednego z wałbrzyskich sklepów oferujących takie wyroby - orzekł we wtorek (23 kwietnia) NSA. Uznał, że nie naruszyło to konstytucyjnej zasady wolności gospodarczej, bo zagrożone było zdrowie i życie ludzkie.

Działanie inspekcji sanitarnej było skutkiem decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego z 2 października 2010 r., w której nakazał on wycofanie z obrotu na terenie całego kraju dopalacza o nazwie "Tajfun" oraz wszelkich podobnych wyrobów, mogących mieć wpływ na bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia.

Decyzja GIS nakazywała też zaprzestanie produkcji i sprzedaży tych wyrobów. Ze względu na bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia ludzi, decyzji głównego inspektora nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

Pracownicy inspekcji sanitarnej w Wałbrzychu przeprowadzili kontrolę w wałbrzyskim sklepie i zabrali 625 sztuk dopalaczy - były sprzedawane jako wyroby kolekcjonerskie. Zabezpieczone dopalacze przekazano do depozytu komendy miejskiej policji, a właściciel sklepu odebrał je rok później.

Sprzedawca skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Twierdził, że na skutek działań inspektora sanitarnego musiał zamknąć sklep, mimo że na dopalaczach było zaznaczone, że nie są przeznaczone do spożycia.

W październiku 2011 r. wrocławski sąd oddalił jego skargę. Orzekł, że pracownicy inspekcji sanitarnej mieli prawo zabrać dopalacze.

WSA powołał się tu na przepisy ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, które mówią, kiedy organy państwowe mogą stosować przymus natychmiastowy - chodzi o sytuacje, gdy zwłoka groziłaby m.in. niebezpieczeństwem dla życia lub zdrowia ludzkiego. Sąd wyjaśnił, że w takich wypadkach można egzekwować polecenia ustne, bez potrzeby wystawienia tytułu wykonawczego i doręczenia postanowienia o zastosowaniu środka egzekucyjnego.

Według WSA nie miało znaczenia to, że na sprzedawanych dopalaczach był napis, iż nie są one przeznaczone do spożycia - ważne było to, że były to wyroby, które zgodnie z ostateczną decyzją głównego inspektora miały być wycofane z obrotu.

Mężczyzna zaskarżył ten wyrok do Naczelnego Sądu Administracyjnego, twierdząc, że sąd I instancji naruszył m.in. gwarantowane konstytucją prawo wolności gospodarczej.

We wtorek NSA oddalił jego skargę kasacyjną. Sąd uznał, że w tej sytuacji były podstawy do zastosowania przymusu natychmiastowego. Chodziło o zagrożenie zdrowia i życia ludzkiego, czyli przypadek, w którym nie ma miejsca na czekanie - wyjaśnił sędzia sprawozdawca. Sąd uznał, że podjęte środki egzekucyjne były właściwe.

NSA odniósł się również do zarzutu naruszenia swobody wolności gospodarczej, zagwarantowanej w konstytucji. Wyjaśnił, że prawo to podlega "swoistemu ważeniu" i że ustawodawca dopuszcza jego ograniczenie, gdy jest to szczególnie istotne dla chronienia innych wartości, takich jak zdrowie i życie obywateli.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH