Przedstawiciele Naczelnej Izby Lekarskiej ocenili, że deklaracja konfliktu interesów jest zbyt rzadko stosowana przez lekarzy. Chodzi o informowanie o relacjach lekarzy z firmami farmaceutycznymi m.in. w publikacjach prasowych i podczas szkoleń dla medyków.
- Konflikt interesów jest zjawiskiem powszechnym, istnieje w każdej dziedzinie aktywności, również w ochronie zdrowia i wynika z relacji lekarzy z firmami farmaceutycznymi - mówił wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Romuald Krajewski podczas piątkowej konferencji w Naczelnej Izbie Lekarskiej.Według niego, ujawnianie korzyści i sytuacji, które mogą powodować konflikt interesów powinno być powszechniej stosowane w publikacjach naukowych oraz w obszarze kształcenia lekarzy. Wyjaśnił, że chodzi np. o sytuacje podczas konferencji naukowych lub szkoleń dla lekarzy, gdzie wykładowca powinien ujawnić swe związki z firmami farmaceutycznymi, aby odbiorcy mogli bardziej obiektywnie ocenić przekazane im treści. Dodał, że taka praktyka jest już powszechna w wielu krajach Unii Europejskiej.
Podkreślił, że sam fakt istnienia konfliktu interesów nie może być traktowany jako zarzut i nie może być powodem negatywnych ocen, ponieważ konflikt interesów powstaje też w wyniku całkowicie dozwolonych działań. Kwestie te uregulowane są m.in. przez prawo farmaceutyczne oraz kodeks etyki lekarskiej.
Także wiceprezes NRL Konstanty Radziwiłł stwierdził, że "w Polsce jesteśmy w okresie uczenia się tej sprawy i nie mamy tego we krwi, aby ujawniać konflikt interesów". Według niego, kwestie związane z konfliktem interesów reguluje Kodeks Etyki Lekarskiej, który jest podstawą wszelkich działań w tym zakresie.
Kodeks ten zawiera odrębny rozdział o związkach lekarzy z przemysłem. Przewiduje on m.in., że "lekarz nie powinien przyjmować korzyści od przedstawicieli przemysłu medycznego, jeżeli może to ograniczyć obiektywizm jego opinii zawodowych lub podważyć zaufanie do zawodu lekarza", a także, że "lekarz może przyjąć zapłatę od producenta leków lub wyrobów medycznych za wykonaną pracę, prowadzenie szkoleń i badań, które pogłębiają wiedzę medyczną lub zawodową, jeżeli ta zapłata jest współmierna do wkładu pracy lekarza".
Ponadto "lekarzowi mającemu związki finansowe z przemysłem medycznym nie wolno w żaden sposób odstąpić od podejmowania w pełni obiektywnych decyzji klinicznych lub działania w najlepszym interesie pacjentów i osób biorących udział w badaniach". Kodeks przewiduje też, że "lekarz powinien ujawniać słuchaczom wykładów oraz redaktorom publikacji wszelkie związki z firmami lub subwencje z ich strony, oraz inne korzyści mogące być przyczyną konfliktu interesów".
Również przewodniczący ośrodka bioetyki NRL Marek Czarkowski ocenił, że opór przed zgłaszaniem konfliktu interesów może wynikać z obawy, że ujawnienie oznacza potępienie. - Nie rozróżnia się potencjalnego konfliktu interesów od faktycznego - dodał. Uczestnicy konferencji postulowali, aby to samorząd lekarski rozpoczął dyscyplinowanie lekarzy w tym zakresie, np. poprzez monitoring czasopism medycznych.
Z kolei etyk, prof. Zbigniew Szawarski ocenił, że "gdy firma farmaceutyczna sponsoruje wyjazd lekarza na szkolenie lub konferencję, jednocześnie w jakiś sposób kupuje jego lojalność". Według niego, dobrym rozwiązaniem byłoby stworzenie farmaceutycznego funduszu edukacyjnego, do którego firmy wpłacałyby co roku jakiś procent zysków. Z tego funduszu opłacane byłyby szkolenia dla lekarzy.
Czytaj więcej: konflikt interesów
Największe organizacje lekarzy powołały sztab kryzysowy