Nawet trzy lata muszą czekać skrzywdzeni pacjenci na ekspertyzę biegłego. Zdobycie dla sądu zaświadczenia o chorobie graniczy z cudem.

Na liście Sądu Okręgowego dla Warszawy jest 149 biegłych lekarzy.  Małgorzata Kosicka, wiceprezes Sądu, alarmuje: lekarzy aż 32 specjalizacji nie ma w ogóle. Brakuje między innymi neurologa, okulisty, ortopedy, laryngologa. Zdesperowani sędziowie osobiście wysyłają listy do znanych profesorów, prosząc, by zostali biegłymi. Zrobili to w czerwcu, powtórzyli w lipcu. Ogłoszenie o naborze biegłych cały czas tkwi na stronach internetowych warszawskich sądów i izby lekarskiej.

– Lekarze odmawiają, bo stawki za ekspertyzy są żenująco niskie. 100-200 zł to profesor bierze za 15-minutową prywatną konsultację – mówi Andrzej Włodarczyk, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Pieniądze jednak to nie wszystko. Wielu rezygnuje z funkcji biegłego, bo lekceważy się ich czas i pacjentów. Wzywani są przed oblicza sądów w różnych, często odległych miastach, gdzie po przybyciu na miejsce dowiadują się, że rozprawę odwołano.

– Na ekspertyzę trzeba czekać dwa, trzy lata – przyznaje Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere. – W sytuacjach podbramkowych prokuratorzy i sądy zwracają się do lekarzy spoza listy biegłych, dopuszcza to prawo – dodaje Katarzyna Szeska, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Andrzej Włodarczyk szacuje, że na Mazowszu brakuje ok. 1500 lekarzy sądowych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH