Matka mogła zostać na noc w szpitalu, ale nie w sali Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

Nikt nie zabraniał matce ciężko chorego dziecka pozostania w szpitalu, ale poza salą intensywnego nadzoru - twierdzi rzecznik prasowa Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie.

Chodzi o matkę 8-letniego chłopca, który w ciężkim stanie został hospitalizowany w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie.

Jak podawały media, o czym pisaliśmy także w portalu rynekzdrowia.pl, kobieta została poproszona o opuszczenie sali intensywnego nadzoru, w której przebywał jej syn. Noc spędziła w samochodzie zaparkowanym w pobliżu szpitala.

Po szerokim opisaniu tego zdarzenia przez media rzecznik prasowa szpitala Agnieszka Osińska przekazała w rozmowie z portalem wp.pl (Wirtualna Polska), że matki chłopca "nikt ze szpitala nie wygonił".

Jak tłumaczy rzeczniczka diagnostyka chłopca rozpoczęła się jeszcze we wrześniu. Matka z chłopcem ponownie przybyli do szpitala w marcu. - Gdy wrócili do naszego szpitala, od razu powiedzieliśmy mamie, że trzymamy dla niej miejsce w hotelu. Jak się później okazało, nie skorzystała z niego - przekonuje Agnieszka Osińska w rozmowie z portalem wp.pl.

Rzeczniczka ponowne poinformowała, że matka - jak każdy rodzic - może przebywać w szpitalu 24 godziny na dobę,  ale przy dziecku w wyznaczonych godzinach, czyli od 12.00 do 18.00. Dodaje, że poza salami na oddziale są cztery kanapy trzyosobowe, na których rodzice mogą w nocy spać. 

Więcej: wp.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH