Mandaty dla symulantów mają wyeliminować niepotrzebne wyjazdy karetek

O ile akcje informacyjne na temat tego, że nie wolno wzywać niepotrzebnie karetek pogotowia nie budzą wątpliwości, o tyle wlepianie za to mandatów może wydać się przesadą. Tak właśnie postępują w Łodzi. Czy słusznie? Zdania - nawet wśród dyrektorów stacji pogotowia ratunkowego w kraju - są podzielone.

Do tej pory pogotowie ratunkowe jedynie apelowało, żeby bez potrzeby nie wzywać karetki, bo nie dość, że to kosztuje, to jeszcze dla ktoś rzeczywiście potrzebującego pomocy, może jej zabraknąć. Taki charakter miała np. zorganizowana we wrześniu zeszłego roku przez Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach społeczna kampania informacyjna pod hasłem - "Ratujemy życie, nie leczymy!".

Miała na celu uzmysłowienie społeczeństwu, że pogotowie nie jest "przychodnią na kółkach". - Pogotowie wzywamy w stanach ostrych i nagłych, nigdy w stanach przewlekłych. Przestrzeganie tych zasad sprawi, że nie zabraknie nas, kiedy naprawdę jesteśmy potrzebni - tłumaczył Artur Borowicz, dyrektor WPR w Katowicach.

Mówił też, że w 2014 r. dyspozytorzy katowickiego WPR odebrali 760 tys. telefonicznych zgłoszeń. Na akcje ratunkowe i interwencje zespoły medyczne wyjeżdżały ponad 180 tysięcy razy. Zestawienie tych liczb wskazuje, że nie wszystkie wezwania były uzasadnione (to tzw. ślepe wyjazdy).

- Prowadzimy kampanię informacyjną "Ratujemy życie, nie leczymy!", bo chcemy, aby takich przypadków było jak najmniej - apelował Borowicz.

Czytaj: Pogotowie przestało być przychodnią na kółkach. Nie zawsze przyjedzie

Wzywa się karetkę, przyjeżdża radiowóz
Dyrekcja Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi chciała tego samego, ale poszła o krok dalej. Żeby rozwiązać problem ”ślepych wyjazdów” (a trzeba przyznać, że podobnie jak w Katowicach, w Łodzi też jest ich sporo), wzywa się tam policjantów, którzy nakładają mandaty za - w ich ocenie - celowe wprowadzenie w błąd pogotowia.

Jak informowała Gazeta Wyborcza, pierwsze mandaty już są. Ukarano m.in. kontrolera biletów, który zadzwonił po pogotowie, gdy został zadraśnięty w palec przez gapowicza. Policjanci wystawili mu pięćsetzłotowy mandat. Kontroler przytomnie go nie przyjął, sprawę rozpatrzy sąd.

Sprawa może być ciekawa, bo podstawą ukarania mandatem jest art. 66 kodeksu wykroczeń, który mówi: "Kto, chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł".

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH