Rozżaleni pacjenci krytykują lekarzy w internecie czasami nie przebierając w słowach.
Fot. FreeFoto.com
Łapówkarz, rzeźnik, diabeł wcielony, potwór, gbur, podły cham, obleśny i skandaliczny - takie opinie o lekarzach można znaleźć w internetowych rankingach, które zachęcają do oceniania specjalistów.
Na fali ogólnopolskiej dyskusji o braku kultury, który zaraża internet, dziennikarka portalu rynekzdrowia.pl przyjrzała się wpisom w najpopularniejszych witrynach pacjenckich oceniających lekarzy.
Siła "rażenia" tych portali jest ogromna. W ostatnim miesiącu jeden z nich odwiedziło ponad 150 tys.osób, a na stronie pojawiło się około 600 nowych ocen i opinii na temat gabinetów medycznych.
W kolejnym z portali komentarzy na temat lekarzy miesięcznie szuka 130 tys. internautów. - Internet to wspólny śmietnik, do którego pod osłoną anonimowości można wrzucić cokolwiek, dlatego często mamy do czynienia ze zwykłym publicznym poniżaniem - mówi Maciej Czerwiński, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Toruniu.
Twórcy portali zachęcają: oceniając lekarza pomagasz innym pacjentom dokonać właściwego wyboru.
Wśród wpisów przeważają opinie pozytywne. To około trzy czwarte zawartości tej internetowej poczty. Są i negatywne. A, że nie zawsze jest sielankowo, niektórzy z lekarzy czują się pomówieni – chcą ścigania internautów. Z różnych stron padają nawet sugestie wprowadzenia cenzury, albo portalowej etykiety, która będzie wymagała podania numeru identyfikacyjnego komputera osoby dokonującej wpisu.
Zniszczony wizerunek
Najwięcej emocji wzbudzają interniści, stomatolodzy, ginekolodzy-położnicy. Zaraz po nich pediatrzy, lekarze rodzinni i chirurdzy ogólni. Przy nazwiskach niektórych specjalistów widnieje kilkaset postów. Wśród negatywnych opinii są szczegółowe opisy lekarskich błędów, szpitalnych perypetii, przebiegu wizyt, ale i krótkie w rodzaju: "diabeł wcielony", "potwór”. Bywają i mniej parlamentarne wpisy. Anonimowe. Za to tuż pod pełnym nazwiskiem lekarza, nazwą specjalizacji i danymi adresowymi placówki, w której pracuje.
Czasami i lekarze, i pacjenci, którzy czytają te komentarze, zastanawiają się czy ich autor, to faktycznie niezadowolony pacjent, czy może... konkurencja. Oraz gdzie są granice wolności słowa i czy lekarze, którym anonimowe oszczerstwa w sposób szczególny niszczą wizerunek, nie powinni być przed nimi specjalnie chronieni.
Tylko nie cenzura
Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet, nie uważa, by wybrane grupy zawodowe miałyby mieć przywileje inne, niż wynika z obowiązujących powszechnie zasad.
Czytaj więcej: internet | portal medyczny dla pacjentów | portal internetowy | pomówienie | wolność słowa
Wadowice: rozpoczęła się rozbudowa szpitala