Lublin: zemdlał i stracił prawo jazdy na rok

Kurier Lubelski poinformował, że mężczyzna, który trafił do szpitala po tym, jak na chwilę w domu stracił przytomność, został pozbawiony na rok prawa jazdy. Czy słusznie?

Czytelnik Kuriera Lubelskiego zemdlał w domu. Żona zadzwoniła po pogotowie. Mężczyzna pięć dni spędził w szpitalu na obserwacji. Wypisano go jako w pełni zdrowego człowieka.

Szpital jednak zawiadomił o zdarzeniu wydział komunikacji. Dlaczego? Bo tak nakazują przepisy. Wydział skierował mężczyznę na badania lekarskie potwierdzające jego zdolność do prowadzenia samochodu. Mimo, że wyniki były dobre, stracił prawo jazdy na rok.

Konsultant wojewódzki ds. neurologii z Lublina, prof. Zbigniew Stelmasiak, w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl przyznał, że lekarz badający pacjenta w szpitalu nie mógł się zachować inaczej.

- Jest wyraźny przepis, który mówi, że wszelkie wypadki sugerująca napad padaczkowy i wymagające dłuższej obserwacji należy zgłosić do wydziału komunikacji. Tutaj też znajdą się omdlenia, gdyż we wspomnianych przepisach jest napisane bardzo oględnie, że sprawa dotyczy symptomatologii, która może wskazywać padaczkę, a omdlenie taki atak może sugerować – podkreśla prof. Stelmasiak.

- To jest bardzo ostrożne podejście do problemu, które wynika z troski o użytkowników ruchu. Jednak, jak sięgnę pamięcią, to nie wiem czy był jakiś wypadek, żeby po napadzie padaczkowym doszło do kolizji drogowej. Dwadzieścia pięć razy większe zagrożenie stanowią raz pijani kierowcy, dwa - kierowcy młodociani. Ale z drugiej strony nikt nie chciałby spotkać się na ulicy z osobą, która miał atak i spowodowała wypadek - dodaje.

Profesor zwraca też uwagę na inną, z jego punktu widzenia dużo ważniejszą kwestię. Sprawa dotyczy działania lekarza w granicach prawa.

- Z jednej strony wspomniany przepis nakazuje nam zgłaszać takie przypadki, są nawet gotowe formularze. Z drugiej jednak strony nie wolno nam ujawniać danych osobowych i informacji o stanie zdrowia danej osoby osobom trzecim. Dlatego, w mojej ocenie, taką informację lekarz powinien móc przekazać tylko innemu lekarzowi, w tym wypadku z zakładu medycyny pracy - wskazuje prof. Stelmasiak. 

- Mam nadzieję, że w przyszłym roku dojdzie do uściślenia wspomnianych przepisów, które jasno określą obowiązki lekarza w tej kwestii -, tak, aby mógł on działać w granicach prawa - dodaje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH