Skute, przestraszone i wyprowadzone na oczach postronnych osób - tak policja potraktowała dwie wieloletnie urzędniczki lubelskiego sanepidu. Prokuratura zarzuca kobietom przyjęcie kosza delikatesowego z kawą i słodyczami za 60 zł.

Policjanci weszli do siedziby Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. Zatrzymali dwie inspektorki: Beatę Ś. i Katarzynę M. Przed wyjściem z budynku śledczy zakuli kobiety w kajdanki i zaprowadzili do radiowozu. Inspektorki nie były agresywne, nie próbowały uciekać.

Katarzyna M. w prokuraturze przyznała, że sfałszowała protokół kontroli, dzięki czemu właściciel dyskoteki mógł w dalszym ciągu sprzedawać tam żywność. W dowód wdzięczności miała otrzymać od właściciela kosz delikatesowy z kawą i czekoladą za ok. 60 zł. Jej koleżanka nie przyznała się do winy. Obie inspektorki dostały dozór policyjny. Mają też wpłacić poręczenie majątkowe, po 5 tys. zł - pisze Gazeta Wyborcza.

Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy KWP, mówi, że ustawa o policji daje możliwość założenia kajdanek każdemu zatrzymanemu. Jego zdaniem policjant na miejscu decyduje czy to zrobić. W tym wypadku chodziło o to, żeby obie zatrzymane bezpiecznie doprowadzić do prokuratury.

– Pachnie tu co najmniej nadużyciem ze strony policji. Ona lubi spektakularne zatrzymania, a teraz niestety widzę, że zrobiła się moda na zatrzymania w kajdankach.. W ogóle mam wątpliwości czy w tym wypadku był powód do zatrzymania. Wystarczyło np. wezwać na przesłuchanie. Oczywiście, może być tak, że to względy taktyki policyjnej zdecydowały o zatrzymaniu. Ale powtarzam, dla kajdanek nie widzę tu żadnego uzasadnienia – uważa prof. Stanisław Waltoś, współtwórca kodeksu postępowania karnego.

Zdaniem dr Julity Rybczyńskiej, adiunkta w zakładzie praw człowieka UMCS, tłumaczenie skucia kobiet powodem, aby bezpiecznie dotarły do prokuratury jest jednym z najbardziej zaskakujących jakie słyszała.

– Oczywiście, że policja ma prawo skuć zatrzymane, ale tylko wtedy, kiedy jest taka konieczność. Dzieje się tak tylko w uzasadnionych przypadkach: na przykład kiedy zatrzymany chce zaatakować funkcjonariusza albo uciec. Zatrzymane urzędniczki nie miały postawionych zarzutów. Wyprowadzanie ich skutych na oczach gapiów odarło je z godności ludzkiej. A taka jest zagwarantowana nawet skazanym przestępcom. Wygląda na to, że policji zależało, aby samo zatrzymanie było przeprowadzone w spektakularny, widowiskowy sposób – komentuje sytuację Rybczyńska.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH