Lublin: ponowny proces lekarza o przeszczep nerek z nowotworem

Ponowny proces lekarza Andrzeja P., oskarżonego o zakwalifikowanie do przeszczepu dwóm osobom nerek z rakiem, rozpoczął się w środę (16 listopada) przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód.

W pierwszym procesie lekarz skazany został na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i dwa tysiące złotych grzywny. Ten wyrok uchylił Sąd Okręgowy i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

Andrzej P. od początku nie przyznaje się do winy. Na otwierającej ponowny proces rozprawie podkreślił, że nie wiedział o zainfekowaniu nowotworem nerek, które zakwalifikował do przeszczepu. Odmówił składania wyjaśnień, ponieważ - jak stwierdził - wszystko już powiedział w poprzednim procesie.

- Nie uzyskałem informacji, że jest tam nowotwór złośliwy - powiedział.

Proces 70-letniego Andrzeja P., będącego obecnie na emeryturze, dotyczy przeszczepów nerek w czerwcu 2005 r. pobranych od 19-letniego dawcy. Nerki przeszczepiono dwóm osobom. Po przeszczepie zachorowały one na białaczkę limfoblastyczną i zmarły.

Sąd Rejonowy w listopadzie 2010 r. uznał lekarza winnym tego, że jako koordynator ds. transplantacji w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie zakwalifikował nerki do przeszczepu, mimo że doraźne badania wycinków grasicy pobranych od dawcy wskazywały na możliwość zainfekowania jego organizmu komórkami nowotworowymi.

Badania te wskazywały na zainfekowanie komórkami grasiczaka. Późniejsze badania genetyczne i molekularne, przeprowadzone po przeszczepach, wykazały, że nie był to nowotwór grasicy, tylko chłoniak, który spowodował u pacjentów białaczkę limfoblastyczną.

Andrzej P. wyjaśniał, że podczas pobierania narządów od dawcy lekarze widzieli zmiany w grasicy. Na jego wniosek zdecydowano o zbadaniu tkanki, choć nie było takiego wymogu. Następnego dnia Andrzej P. - jak utrzymuje - otrzymał telefonicznie informację od lekarza badającego materiał, że nie ma w nim niczego podejrzanego. Dlatego zdecydował o przeszczepie.

Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił wyrok Sądu Rejonowego. Wskazał na konieczność ponownej oceny dowodów. Jak uzasadniał prowadzący sprawę sędzia Piotr Morelowski, wyjaśnienia wymagają niejasności w zeznaniach jednego ze świadków, który badał próbkę narządów dawcy przeszczepu, a także sprzeczności w opinii biegłego.

Sąd pierwszej instancji nie uzasadnił, dlaczego przyjął wersję niekorzystną dla oskarżonego, że wiedział on o nowotworze i mimo to zdecydował o przeszczepie. Oceny wymaga fakt, że badanie próbek organów dawcy nie było wymagane, a zostało wykonane na wyraźnie polecenie oskarżonego - podkreślał sędzia Morelowski.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH