Lublin: będzie wyrok za przeszczep nerek z rakiem

Lubelski sąd ma 22 czerwca ogłosić wyrok w procesie apelacyjnym dr Andrzeja P., który zakwalifikował do przeszczepu dwóm pacjentom zakażone rakiem nerki. Po przeszczepie zachorowali oni na białaczkę limfoblastyczną i zmarli.

W pierwszej instancji został skazany na rok więzienia w zawieszeniu za nieumyślnie spowodowanie zachorowania na nowotwór. Podczas wtorkowej (21 czerwca) rozprawy obrona i oskarżony wnieśli o uniewinnienie, natomiast prokurator - o utrzymanie w mocy wyroku sądu rejonowego.

Oskarżony lekarz utrzymuje, że jest niewinny, ponieważ kwalifikując organy do przeszczepu nie wiedział o zakażeniu dawcy nowotworem. Mówił podczas rozprawy, że sam czuje się ofiarą niedoskonałego systemu rozpoznawania nowotworów, gdyż badania histopatologiczne, które zlecił, nie były wystarczająco dokładne.

Krajowy konsultant ds. transplantacji prof. Wojciech Rowiński, który zeznawał w procesie jako biegły, nie wskazał jednoznacznie, czy oskarżony lekarz powinien był odstąpić od przeszczepu. Zaznaczył, że podejrzenie występowania grasiczaka u dawcy organów nie musiało być kategorycznym przeciwwskazaniem do przeszczepu, gdyż mógł on mieć postać łagodną nowotworu.

Jak tłumaczył Rowiński, dopiero po fakcie, gdy okazało się, że dawca był chory na nowotwór inny niż wskazywały początkowe przypuszczenia, wobec braku pełnych badań, można stwierdzić, że bezpieczniej było zrezygnować z przeszczepu.

Proces 69-letniego Andrzeja P. (obecnie na emeryturze) dotyczy przeszczepów nerek, w czerwcu 2005 roku pobranych od 19-letniego dawcy. Nerki przeszczepiono dwóm pacjentom. Po przeszczepie zachorowali oni na białaczkę limfoblastyczną i zmarli.

Sąd rejonowy w listopadzie 2010 roku uznał lekarza winnym tego, że jako koordynator ds. transplantacji w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie zakwalifikował nerki do przeszczepu, mimo że doraźne badania wycinków grasicy pobranych od dawcy wskazywały na możliwość zainfekowania jego organizmu komórkami nowotworowymi.

Badania te wskazywały na zainfekowanie komórkami grasiczaka. Późniejsze badania genetyczne i molekularne, przeprowadzone po przeszczepach, wykazały, że nie był to nowotwór grasicy, tylko chłoniak, który spowodował u pacjentów białaczkę limfoblastyczną - chorobę nowotworową krwi.

Andrzej P. wyjaśniał, że podczas pobierania narządów od dawcy lekarze widzieli zmiany w grasicy. Na jego wniosek zdecydowano o zbadaniu tkanki, choć nie było takiego wymogu. Następnego dnia Andrzej P. - jak twierdzi - otrzymał telefonicznie informacje od lekarza badającego materiał, że nie ma w nim niczego podejrzanego. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH