Łódź sięga po kolejny sposób na walkę z dopalaczami Łódź sięga po kolejny sposób na walkę z dopalaczami. Fot. Archiwum

Miasto Łódź złoży do sądu pozew na kwotę 1,1 mln zł przeciwko właścicielom nieruchomości wynajmującym lokal na sklep z dopalaczami - poinformowało w poniedziałek (11 lipca) biuro rzecznika prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. To nowy sposób na walkę z dopalaczami.

Jak przekazał PAP Grzegorz Gawlik z biura rzecznika prezydenta miasta, Łódź w piśmie przygotowanym przez Biuro Prawne UMŁ domaga się miliona złotych odszkodowania za spadek wartości nieruchomości położonych w najbliższym sąsiedztwie lokalu w centrum miasta oferującego sprzedaż dopalaczy oraz 100 tys. złotych na cel społeczny na rzecz fundacji walczącej z uzależnieniami.

Magistrat stoi na stanowisku, że istnienie sklepów, w których można zakupić dopalacze, jest wysoce dolegliwe dla mieszkańców sąsiednich nieruchomości, gdyż osoby będące pod wpływem środków psychotropowych stanowią dla nich stałe zagrożenie.

- Co więcej po rozpoczęciu działalności przez sklep znacznie zwiększyło się zainteresowanie lokatorów wyprowadzką z nieruchomości miejskich znajdujących w jego otoczeniu, zatem automatycznie ich wartość znacznie spadła - argumentują urzędnicy.

Zdaniem sekretarz miasta Barbary Mrozowskiej-Nieradko, Łódź jest jedynym miastem w Polsce, które w ostatnim czasie podjęło tyle różnorodnych działań, by zwalczyć handel dopalaczami.

W maju łódzcy radni jednogłośnie przyjęli uchwałę, w której zaapelowali do ministra sprawiedliwości, Sejmu i Senatu o podjęcie działań przeciwko sprzedaży dopalaczy, podkreślając, że władze samorządowe wyczerpały już prawne możliwości eliminowania procederu sprzedaży tych substancji.

Punkty, w których sprzedawane są dopalacze przez ostatnie miesiące intensywnie kontrolowała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w asyście policji; ich właściciele otrzymywali nakazy natychmiastowego zaprzestania działalności. Przed punktami sprzedaży prowadzono także długo trwające remonty chodnika - wstęp pieszych na remontowany odcinek był zabroniony, a osoby łamiące nakaz narażały się na 50 zł mandatu wymierzane przez pilnujące terenu patrole Straży Miejskiej.

- Ze względu na wysoce niedoskonałe przepisy prawa, musimy wykorzystywać wszystkie dostępne instrumenty do tego, aby jak najbardziej ograniczać dostęp łodzian to tego typu substancji. I będziemy to robić do czasu, aż ostatni sklep nie zniknie z ulic naszego miasta. Wraz z pracownikami Biura Prawnego opracowujemy już kolejne akcje prawne skierowane przeciwko osobom wykorzystującym luki w prawie - zaznaczyła sekretarz miasta.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH