Łódź: przed sądem za fałszywe zaświadczenia lekarskie

Przed łódzkim sądem stanie 11 osób oskarżonych o wręczanie lekarzom łapówek w zamian za nieuzasadnione zwolnienia lekarskie oraz oszustwa na szkodę pracodawców i ZUS. Wszystkim grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności.

Akt oskarżenia trafił już do Sądu Rejonowego Łódź-Widzew. Na ławie oskarżonych zasiądą cztery kobiety i siedmiu mężczyzn w wieku od 23 do 62 lat. Wśród nich są zarówno osoby prowadzące działalność gospodarczą, jak i zatrudnione w różnych firmach - poinformował w czwartek (12 grudnia) PAP rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.

Zarzuty dotyczą okresu od sierpnia 2009 r. do lipca 2011 r., a oskarżeni wyłudzili w sumie ponad 40 tys. zł. Akt oskarżenia to efekt ustaleń w śledztwie dotyczącym wyłudzeń zasiłków chorobowych na szkodę ZUS i fałszowania zaświadczeń lekarskich. Wśród głównych podejrzanych w tym postępowaniu są m.in. 55-letnia psychiatra Ewa I. oraz 40-letni Krystian R., który był zatrudniony jako pomoc medyczna w prywatnym gabinecie lekarki i organizował cały proceder.

Jak ustalono, oboje wystawiali fałszywe zaświadczenia lekarskie oskarżonym, a ci przedkładali je pracodawcom oraz ZUS, uzyskując w ten sposób nienależne świadczenia: wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy, zasiłki chorobowe i zwolnienia od obowiązku płacenia składek na ubezpieczenie i fundusz pracy.

- Powodem uzyskiwania tego typu zaświadczeń przez oskarżonych była obawa, że mogą stracić pracę lub też chęć podjęcia innego zatrudnienia w okresie obowiązywania zwolnień lekarskich. Chcieli także zmniejszyć koszty prowadzenia działalności gospodarczej poprzez zwolnienie z opłat składek na ubezpieczenie społeczne - wyjaśnił Kopania.

Za uzyskanie zwolnienia lekarskiego wręczali jednorazowo od 60 do 100 zł łapówki. Rekordzista uzyskał w sumie 26 nieuzasadnionych zwolnień, za co wręczył ponad 1,8 tys. zł łapówek oraz oszukał pracodawcę i ZUS na ponad 11,2 tys. zł. W śledztwie ustalono, że niektórzy z oskarżonych nigdy nie pojawili się w gabinecie lekarskim Ewy I. a zaświadczenia "załatwiali" im znajomi. Dochodziło do sytuacji, w których poinstruowany wcześniej przez psychiatrę pracownik gabinetu wystawiał zwolnienie z jej pieczątką.

Z analizy dokumentacji medycznej pacjentów doktor Ewy I. wynika, że zawierała ona jedynie dane osobowe, a także informacje o okresie na jakie były wystawiane zwolnienia. Nie było w niej adnotacji dotyczących udzielonej porady lub zaleceń lekarza, a recepty nie były realizowane. Śledztwo w tej sprawie jeszcze trwa. Dotychczas zarzuty przedstawiono w sumie kilkuset osobom, wśród których są lekarze, przedsiębiorcy, osoby prowadzące sklepy w sieciach handlowych, bezrobotni i osoby zagrożone zwolnieniem z pracy. Do sądów trafiło dotąd kilka aktów oskarżenia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH