Łódź: milion złotych za błąd w sztuce Sądy rozważając o winie i karze za błędy szpitali zasądzają coraz wyższe odszkodowania dla pacjentów.

Milion złotych zadośćuczynienia zasądzono 9-letniemu Patrykowi Tomczykowi, który przez błędną diagnozę lekarzy z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki jest niepełnosprawny.

Chłopiec ma też dostać 45 tys. zł odszkodowania i dożywotnią rentę - 2,5 tys. zł, którą co miesiąc ma płacić „Matka Polka".

– Od prawidłowej diagnozy zależało leczenie chłopca. Biegli sądowi udowodnili szereg nieprawidłowości w podejściu lekarzy do pacjenta. Wyrok ma uświadomić innym szpitalom, że pacjent ma prawo do godnej opieki medycznej – uzasadniała sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi Dorota Apostolidis.

Jak podaje Dziennik Łódzki, Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki nie zgadza się z wysokością zadośćuczynienia i zapowiedział zaskarżenie wyroku. Ewa Smulewicz, wicedyrektor szpitala liczy, że sąd drugiej instancji przychyli się do odwołania. Dodaje, że zwykle tak jest, a wówczas sprawy kończą się ugodami.

Rodzice Patryka rozpłakali się słysząc wyrok. Poczuli też ulgę, bo nie stać ich na kosztowną rehabilitację syna. Odkąd Patryk zaczął chorować, matka chłopca nie pracuje. Rodzina utrzymuje się z pensji ojca - pracownika budowlanego i pomocy dziadków.

Dziś z winy lekarzy Patryk nie chodzi i nie mówi. Uczy się w szkole specjalnej, ale nawet tam ma indywidualny tok nauczania. Wszelkie sygnały - słowa i znaki, docierają do niego dużo później niż do zdrowych dzieci. Na szczęście ponownie zaczyna kontrolować potrzeby fizjologiczne.

Dramat rodziny Tomczyków zaczął się cztery lata temu, gdy rodzice Patryka odkryli u syna niedowład prawej ręki. Lekarz pierwszego kontaktu z „Matki Polki" skierował ich na badanie tomografem. Diagnoza lekarska wskazywała na porażenie mózgowe. Lekarze przekonywali, że Patryk od urodzenia cierpiał na porażenie. Twierdzili, że chorobę wykryto dopiero teraz, bo wcześniej Patryka nie badano.

Po trzech miesiącach rehabilitacji ręki Patryk zaczął mieć... problemy z mówieniem i przełykaniem. Rodzice chłopca ponownie poszli po pomoc do „Matki Polki", gdzie ponownie po badaniu rezonansem magnetycznym potwierdzono porażenie.

Z końcem 2004 r. Patryk przestał chodzić, mówić i kontrolować potrzeby fizjologiczne. Wówczas po badaniu angiografem lekarze z łódzkiego szpitala podali nową diagnozę – anomalia tętnic mózgowych i skierowali Patryka na operację mózgu. Rodzice zawieźli Patryka do Centrum Zdrowia Matki i Dziecka w Katowicach. Dopiero tam okazało się, że przyczyną dolegliwości chłopca jest rozsiane zapalenie mózgu.

– Katowiccy lekarze nie mieli wątpliwości, że straciliśmy dziewięć miesięcy, które można było przeznaczyć na prawidłowe leczenie. Gdyby nie to, Patryk byłby zdrowy. Operacji, którą zlecił łódzki szpital, raczej by nie przeżył – mówi Dziennikowi Łódzkiemu mama Patryka.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH