Jeden z organizatorów "handlu skórami" będzie prowadził pensjonat dla osób starszych, bo nikt mu tego nie może zabrobić

Tomasz S., chciał uruchamić dom opieki. Miał ruszyć przed wakacjami. Były sanitariusz kupił dworek w Miksztalu pod Krośniewicami i urządził w nim dom seniora. Za 2,8 tys. zł miesięcznie proponował jednoosobowe pokoje ze stylowymi meblami. Ofertę kierował do starszych, wymagających opieki ludzi. Prowadzenie placówki opiekuńczej to działalność koncesjonowana i trzeba mieć zezwolenie Urzędu Wojewódzkiego. Żeby je otrzymać, należy spełnić szereg warunków zgodnie z ustawą. Tomasz S. pozwolenia nie uzyskał. Zmienił więc koncepcję, lub tylko nazwę, prowadzenia domu seniora na... pensjonat.

Kilka dni temu na portalu z ofertami domów opieki pojawiło się nowe ogłoszenie nieruchomości Tomasza S. Oferta jak na pensjonat dość nietypowa bo informująca także o zatrudnionych tam pielęgniarkach, opiekunce, rehabilitantce i lekarz.

Właściciel twierdzi, że ma już pierwszych podopiecznych. Zastrzega jednak, że przyjął ich „na pobyt czasowy”.

– Wygląda na to, że próbują ominąć konieczność zdobycia zezwolenia – komentuje Ryszard Szubański, zastępca dyrektora wydziału polityki społecznej w Urzędzie Wojewódzkim w Łodzi.

Urząd już kilka razy kontrolował placówkę. Inspektorów zaniepokoiły bariery architektoniczne. Ale póki dom opieki nie pracował, mogli tylko ostrzegać o odpowiedzialności za prowadzenie ośrodka bez zezwolenia. Kierowniczka dworku przy urzędnikach podpisała oświadczenie, że przed uzyskaniem zezwolenia nie przyjmie pensjonariuszy.

– Tak czy inaczej znów będziemy musieli tam pojechać – zapowiada dyrektor Szubański. – Jeśli stwierdzimy, że bez zezwolenia jest tam prowadzona działalność opiekuńcza, możemy nałożyć karę.

Za prowadzenie placówki bez koncesji trzeba zapłacić nawet 10 tys. zł. Grozi nakaz bezzwłocznego zamknięcia ośrodka.

Prokuratura od kilku lat zajmuje się już innymi sprawami Tomasza S. Kilka lat temu zarzuciła S. wzięcie od zakładów pogrzebowych co najmniej 60 tys. zł w zamian za informacje o zgonach pacjentów. Tomasz S. trafił na miesiąc do aresztu. Prokuratorzy badają również kilkadziesiąt interwencji pogotowia u chorych zakończonych śmiercią. We wszystkich zachodzi podejrzenie, że kierujący ruchem karetek Tomasz S. celowo opóźniał dojazd pogotowia do ciężko chorych.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH