Związkowcy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi twierdzą, że dyrektor bezprawnie usunął z pracy pielęgniarki, które kierowały protestem w szpitalu. Dyrektor szpitala, prof. Piotr Kuna przekonuje, że działa zgodnie z prawem i przypomina, że strajk naraził zarządzany przez niego szpital na milion złotych straty.

Prof. Piotr Kuna zamierza założyć sprawę cywilną Ogólnopolskiemu Związkowi Zawodowemu Pielęgniarek i Położnych o odszkodowanie za straty spowodowane nielegalnym strajkiem.

- Musieliśmy odwołać przyjęcia pacjentów, co spowodowało zmniejszenie przychodów placówki. Po analizie możemy stwierdzić, że straty szpitala z tego powodu to 1 mln zł - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Piotr Kuna.

Pielęgniarki mówią natomiast dziennikowi Trybuna, że są załamane: dyrektor Piotr Kuna dyscyplinarnie zwolnił z pracy czteroosobowy zarząd zakładowej organizacji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Jako powód rozwiązania umowy podano „ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych'”. Polegało ono na zorganizowaniu we wrześniu 2008 r. akcji protestacyjnej przez domagające się podwyżek pielęgniarki.

- Strajk od samego początku był nielegalny, opowiedziało się za nim jedynie 30 proc. pracowników, 20 proc. wzięło w nim udział. Złamano prawo. Powiadomiłem protestujących jakie będą konsekwencje nielegalnego strajku. Powiadomiłem również prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Prokuratura potwierdziła, że istotnie strajk był nielegalny. Nie miałem innego wyjścia jak podjąć odpowiednie kroki dyscyplinarne - wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl prof. Piotr Kuna.

Zdaniem Małgorzaty Hiżewskiej, przew. organizacji OZZPiP w szpitalu, dyrektor postępuje niezgodnie z prawem. - Po pierwsze dlatego, że akcją protestacyjną, która trwała od 8 do 18 września, kierował nie zarząd, a komitet strajkowy, w którym były nie cztery zwalniane teraz dyscyplinarnie, a osiem osób. Po drugie, postawienie zarzutu nie przesądza jeszcze o winie pielęgniarek, a pierwsza rozprawa w sądzie odbędzie się dopiero za tydzień, we wtorek, 28 kwietnia - mówiła Trybunie.

Dyrektor Kuna przypomniał, że pielęgniarki domagały się podwyżki wynagrodzeń do 8600 zł brutto. - W moim odczuciu te żądania były nieadekwatne do zakresu wykonywanych obowiązków - mówi nam dyrektor.

W obronie pielęgniarek zamierzają stanąć władze krajowe ich związku. Jak jednak twierdzi Zdzisław Bujas, wiceprzewodniczący OZZPiP, szczegółów przygotowań do tej batalii zdradzać nie zamierzają. Możliwe są różne scenariusze. O ile pielęgniarki wygrają sprawę w sądzie pracy, do którego zamierzają się odwołać, dyrektor szpitala może spodziewać się oskarżeń o szykanowanie działaczy związkowych. Jeśli sąd uzna, że nie mają racji a strajk był nielegalny, zwolnienie związkowców organizujących ów strajk będzie precedensem, który uważnie zaczną analizować dyrektorzy innych szpitali.

Prof. Piotr Kuna ma świadomość, że pielęgniarki odwołają się do sądu pracy: - Okaże się czy w Polsce prawo obowiązuje również związki zawodowe - podsumowuje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH