Ogromny sztab ludzi zajmuje się w Łodzi problemami osób niepełnosprawnych - kilkudziesięciu urzędników, rzecznik, pełnomocnik prezydenta, sejmik oraz kilkanaście organizacji i fundacji. W praktyce jednak nie ma kto pomóc łodziance, która dwa miesiące temu straciła nogi i nie może ruszyć się z domu, uwięziona na 2 piętrze bloku w jednym z blokowisk.

Mariola Papiewska wszędzie napotyka na mur urzędniczej bezradności. Od 9 lat choruje m.in. na serce i cukrzycę. Nie może pracować. Teraz lekarze zdecydowali o amputacji nóg. Mieszkanie, w którym do tej pory sama świetnie sobie radziła, dla osoby na wózku okazuje się pełne barier. Drugie piętro bez windy, klatka schodowa bez podjazdów, łazienka z wanną, do której z łatwością wchodzi jedynie sprawna osoba. Konieczna jest zmiana mieszkania.

Okazuje się, że miejscy urzędnicy nie pomogą łodziance w zamianie mieszkania, bo... jest jego właścicielką i musi sobie radzić sama. Sprawę opisuje Dziennik Łódzki.

– Miasto nie może przejmować lokali własnościowych od właścicieli – stwierdza Lidia Fido, pełnomocnik prezydenta ds. osób niepełnosprawnych, i dodaje, że na mieszkanie od gminy czeka teraz blisko 4 tys. osób.

 – Ta pani musi jakoś zamienić mieszkanie na wolnym rynku – uważa Lidia Fido.

Trudno to zrobić, kiedy człowiek nie ma nóg, musi pokonać schody, a do pomocy ma jedynie panią z opieki? Urzędnicy nie wiedzą też, dlaczego pani Mariola narzeka, że nie ma z czego żyć skoro dostaje co miesiąc 477 zł stałego zasiłku z MOPS...

– Jak tu żyć za te grosze, skoro na leki wydaję w miesiącu nawet 300 zł – pyta zrozpaczona łodzianka. – Pod koniec zeszłego roku chciałam o to zapytać pana prezydenta Kropiwnickiego. Może on ma jakiś pomysł, jak przeżyć za te pieniądze? Zadzwoniłam do sekretariatu, ale odsyłano mnie do kolejnych wydziałów, w końcu urzędniczka wzięła ode mnie numer telefonu. Do tej pory nikt się nie odezwał.

Jolanta Maludzińska, specjalista z zespołu skarg UMŁ, widzi to inaczej:

– Umówiliśmy wizytę u pani prezydent Rosiak na 13 stycznia, ale w końcu nie doszła do skutku. Później już jakoś nie próbowaliśmy umawiać kolejnej wizyty, ale skoro jest taka potrzeba, to ja postaram się jeszcze coś zorganizować – mówi specjalista z zespołu skarg łódzkiego magistratu.

Na prośby dziennikarza Dziennika Łódzkiego o interwencję w sprawie pani Marioli, nikt oprócz łódzkiego Caritasu nie zainteresował się problemem.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH