Krakowscy lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, którzy zgłosili podejrzenie o molestowanie dziewięcioletniej dziewczynki, sami musieli poddać się badaniom DNA. - Każdy z trzech lekarzy, którzy zajmowali się dziewczynką po tym, jak policja przyszła pobrać materiał do analiz przeżył ogromny stres. To sytuacja kosztowała ich dużo zdrowia i nerwów, odebrali ją jako upokorzenie - mówi Magdalena Oberc, rzeczniczka prasowa Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu.

Do szpitala w Prokocimiu 8 października ok. godz. 22 matka przywiozła dziewięcioletnią córkę. Lekarzy poinformowała, że dziewczynka spadła z huśtawki. Tymczasem, zdaniem chirurgów, obrażenia wskazywały, że mogła być molestowana.

Zgodnie z procedurą od dziecka zostały pobrane trzy próbki wymazów. Patolog zatrudniony w szpitalu w otrzymanym materiale stwierdził obecność plemników. Szpital zawiadomił prokuraturę o swoich podejrzeniach. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie molestowania, ale - jak twierdzi - trafiła do niej tylko jedna próbka do badań.

- W czasie przesłuchań patolog przyznał, że widział jedynie coś, co przypominało mu witkę plemnika. Niestety, do badań użyto substancji barwiącej, która zniszczyła dwie próbki. Do prokuratury trafiła tylko jedna, w której nie było śladu po plemnikach - mówi GW Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prasowa krakowskiej prokuratury.

W preparacie policyjni eksperci stwierdzili obecność DNA mężczyzny. Sprawdzono, że ślad ten nie pochodził od krewnych dziecka. W tej sytuacja prokuratura nakazała policji wziąć materiał genetyczny od lekarzy. Prokuratura zarzeka się dziś, że jej celem nie były podejrzenia wobec lekarzy.

- Moi lekarze najpierw przeżyli szok, ale policjanci kulturalnie wyjaśniali nam, że choć kontekst jest bulwersujący, to chodzi im wyłącznie o stwierdzenie, czy przez przypadek nie doszło do zanieczyszczenia preparatu - wyjaśnia Maciej Kowalczyk, dyrektor szpitala w Prokocimiu. Oddanie próbek do badań było dobrowolne.

Badania wykazały: DNA nie pochodzi od lekarzy. Prokuratura dalej prowadzi dochodzenie, zleciła już ekspertyzę, która ma wyjaśnić, jak doszło do obrażeń u dziewczynki. Wyłączono też do osobnego postępowania wątek zniszczenia preparatów w szpitalu.

Lekarze z Prokocimia mówią, że za każdym razem, gdy badają dzieci, robią to w obecności świadków właśnie po to, by nie narazić się na jakiekolwiek podejrzenia.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.