Lekarze zeznają: Dominikę można było uratować, gdyby wcześniej trafiła do szpitala

Z zeznań lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr 4 im. M. Konopnickiej w Łodzi, do którego w krytycznym stanie trafiła 2,5-letnia dziewczynka z okolic Skierniewic wynika, że gdyby dziecko trafiło do placówki kilka godzin wcześniej, prawdopodobnie udałoby się je uratować - poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury.

Z zeznań lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr 4 im. M. Konopnickiej w Łodzi, do którego w krytycznym stanie trafiła 2,5-letnia dziewczynka z okolic Skierniewic wynika, że gdyby dziecko trafiło do placówki kilka godzin wcześniej, prawdopodobnie udałoby się je uratować - poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury.

Skierniewicka prokuratura, która prowadzi śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci 2,5-letniej dziewczynki, przesłuchała w środę (6 marca) czterech lekarzy z łódzkiego szpitala: anestezjologów, którzy zajmowali się dziewczynką, jednego z pediatrów oraz ordynatora oddziału intensywnej opieki medycznej.

- Z ich zeznań wynika, że 2,5-letnia Dominika trafiła do szpitala w stanie, który oceniono jako "skrajnie ciężki". Stwierdzono u dziecka bardzo silny obrzęk mózgu, uszkodzenie serca i wątroby - powiedział PAP rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.

Zeznania lekarzy wskazują, że podjęto działania ratujące życie, wdrożono leczenie antybakteryjne, przeciwwirusowe i podano m.in leki zmniejszające obrzęk mózgu. Niemniej w ocenie lekarzy nie było szans na uratowanie życia dziecka, głównie ze względu na bardzo silny obrzęk mózgu. Kekarze wyrazili przekonanie, że gdyby dziecko trafiło do szpitala kilka godzin wcześniej, prawdopodobnie udałoby się je uratować.

Zdaniem lekarzy z łódzkiego szpitala, uszkodzenie serca i wątroby dziecka było efektem pewnego stanu narastającego. W ich ocenie tego typu dolegliwości przy prawidłowej diagnostyce można było rozpoznać nawet na kilka dni wcześniej.

- To są zeznania lekarzy, którzy zajmowali się dzieckiem. Będą one przedmiotem szczegółowej oceny przez biegłego, który w tej sprawie zostanie powołany i będzie analizował prawidłowość działań służb medycznych na poszczególnych etapach - wyjaśnił rzecznik prokuratury.

Na razie prokuratura nie wypowiada się, czy ktoś w tej sprawie usłyszy zarzuty. Za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka grozi kara do pięciu lat więzienia.

W ubiegłym tygodniu 2,5-letnia dziewczynka trafiła w stanie krytycznym do szpitala w Łodzi; karetka pogotowia do dziecka przyjechała dopiero za drugim razem. Wcześniej przyjazdu odmówił lekarz nocnej i świątecznej pomocy medycznej. Dziecko trafiło do szpitala dopiero po ponad siedmiu godzinach od pierwszego zgłoszenia na pogotowie. Zmarło w ubiegłą środę (27 lutego). 
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH