Po opublikowaniu przez media oświadczenia Andrzeja G. odwołującego wcześniejsze zeznania obciążające byłego wiceministra zdrowia, Krzysztof Grzegorek udzielił wywiadu portalowi rynekzdrowia.pl.

- Nawet nie mogę powiedzieć, że się cieszę - mówił łamiącym się głosem. - To żadna satysfakcja. W ciągu kilkunastu minut trzy miesiące temu praktycznie zostało zrujnowane całe moje życie...

Kilka miesięcy temu Andrzej G. zeznał, że Grzegorek miał być zamieszany w  ustawianie przetargów na dostawy sprzętu dla szpitala w Skarżysku-Kamiennej, w którym były wiceminister był ordynatorem oddziału ginekologiczno-położniczego, a następnie dyrektorem.

RZ: - Panie pośle, jaki jest pana komentarz do oświadczenia, jakie przedstawił Andrzej G.?
Krzysztof Grzegorek: - Trudno o komentarz z mojej strony w tej sprawie. Nawet nie mogę powiedzieć, że się cieszę. To żadna satysfakcja. W ciągu kilkunastu minut trzy miesiące temu praktycznie zostało zrujnowane całe moje życie.
Od samego początku mówiłem, że to co dzieje się wokół mojej osoby jest oparte na nieprawdziwych zarzutach. Na dowód tego, natychmiast podałem się do dymisji i zapowiedziałem, że oczywiście zrzeknę się immunitetu poselskiego, jeśli będzie taki wniosek. Był, więc wypełniłem tę obietnicę pozbawiając się ochrony prawnej. Zrzekłem się również funkcji partyjnych.
Dałem tym samym wszelkie możliwości prokuraturze, aby mogła prowadzić postępowanie wobec mojej osoby, jeżeli zajdzie taka konieczność. Cierpliwie czekam na to, co będzie dalej, bo jak do tej pory nie usłyszałem oficjalnie żadnych zarzutów.
Nikt jeszcze mnie nie przesłuchiwał, ani nie wysłuchał. Już przecież blisko trzy miesiące temu można było mnie przesłuchać jako świadka w sprawie. A występowanie w takiej roli wcale przecież nie wykluczałoby postawienia mi zarzutów, jeśli byłyby jakieś poważne dowody przeciwko mojej osobie. Ale przede wszystkim zależało mi - co dla mnie bardzo ważne - żeby ktoś wysłuchał, co ja mam do powiedzenia w tej sprawie. Do tej pory nikt nic takiego formalnie ode mnie nie chciał i jak na razie nie chce.

RZ: - Co pan robił przez prawie trzy miesiące, jakie upłynęły od czasu dymisji?
KG: – Niewiele. Kiedy były obrady sejmu, to oczywiście w nich uczestniczyłem, bo to jest mój obowiązek. Jestem posłem zawodowym. Poza tym przebywałem w domu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH