- Prokuratura Krajowa będzie rozważać argumenty pana Grzegorka, jeśli dostanie od niego odpowiednie pismo uzasadniające ustanowienie takiego nadzoru - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Piotrowska.

Były wiceminister zdrowia powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Kielcach, że w toczącym się w jego sprawie śledztwie dochodzi do "przecieków" tajemnic do mediów.

Grzegorek uważa, że nad śledztwem w jego sprawie "dominuje polityka", a przecieki są tego koronnym dowodem. Oświadczył, że nie będzie więcej składał wyjaśnień przed prokuratorem. Zapowiedział też ewentualne złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez prokuraturę, jednak nie sprecyzował kiedy, i kogo konkretnie taki zarzut miałby dotyczyć.

Dał do zrozumienia, że nie ma zaufania do nadzorującego postępowanie w jego sprawie prokuratora Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, "zaufanego człowieka poprzedniego ministra sprawiedliwości", odwołanego przez obecnego ministra ze stanowiska szefa lubelskiej prokuratury apelacyjnej.

Grzegorek poinformował dziennikarzy, że gdy 2 czerwca uczestniczył w programie telewizyjnym "Teraz My", pokazano mu kopie faktur, które stanowiły materiał dowodowy w jego sprawie. Posiadanie tych dokumentów przez przedstawicieli środków masowego przekazu polityk uznał za "niedopuszczalne".

W związku z tym zaapelował do ministra sprawiedliwości o ustanowienie nadzoru Prokuratury Krajowej nad śledztwem w swojej sprawie.

Grzegorek skierował jednocześnie pytanie do ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego: czy osoba podejrzana w sprawie może uczestniczyć w nieoficjalnych rozmowach w prokuraturze? Sugerował przy tym, że Andrzej G., który najpierw go pomówił, a później odwołał to, przebywał w minionym tygodniu kilka godzin w budynku radomskiej prokuratury, a mimo to w aktach sprawy nie ma protokółu z ewentualnego przesłuchania.

Podejrzany o korupcję b. wiceminister dodał, że gdy we wtorek złożył przed prokuratorem w Radomiu obszerne wyjaśnienia, jeszcze tego samego dnia dwaj dziennikarze śledczy ujawnili część tych wyjaśnień Andrzejowi G. Podczas spotkania z nim w Starachowicach obiecali mu również załatwić pracę - mówił były wiceminister.

Radomska prokuratura okręgowa postawiła Grzegorkowi siedem zarzutów; cztery z nich dotyczą korupcji, a pozostałe trzy - nakłaniania innych osób do poświadczania nieprawdy w dokumentach. Zarzuty korupcyjne dotyczą lat 2002 i 2003, kiedy Grzegorek był dyrektorem ds. lecznictwa w szpitalu w Skarżysku-Kamiennej (Świętokrzyskie). Miał wtedy przyjąć 22 tys. zł od przedstawicieli firmy Johnson&Johnson w zamian za doprowadzenie do zakupu przez skarżyski ZOZ materiałów medycznych tej firmy.

Grzegorek nie przyznał się do zarzuconych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, które mają być weryfikowane przez prokuraturę.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH