Krynica: sądowe echa wypadku kolonisty sprzed 2 lat - czy lekarze mogli pomóc? O uratowaniu ofiary wypadku decyduje profesjonalizm wszystkich jednostek systemu ratownictwa medycznego.

Prokuratura Rejonowa w Muszynie prowadząca śledztwo w sprawie wypadku 12-letniego kolonisty, do którego doszło latem 2008 roku przedłużyła śledztwo o trzy miesiące.

Dwunastolatek przygnieciony przez bramkę, na której się huśtał, trafił najpierw do SPZOZ Szpitalu im. dr. J. Dietla w Krynicy-Zdroju, skąd po dwóch godzinach wysłano go do Szpitala Specjalistycznego im. J. Śniadeckiego w Nowym Sączu.

Jak podaje Gazeta Krakowska, chłopiec żył jeszcze przez ponad cztery godziny po wypadku. Zabieg kluczowy dla ratowania jego życia (nakłucie osierdzia i odprowadzenie płynów uciskających serce), wykonano jednak dopiero po przewiezieniu pacjenta do szpitala w Nowym Sączu.

Prokuratura już dwa lata bada, dlaczego nie zrobiono tego w krynickiej lecznicy. W opinii biegłych, dziecko miało szansę przeżyć gdyby nakłucie wykonano wcześniej. Lekarze, którzy usłyszeli zarzuty nieumyślnego narażenia chłopca na niebezpieczeństwo utraty życia podważają opinię biegłych tłumacząc, że w krynickim szpitalu takich zabiegów nie wykonuje się.

Ludwik Huzior, prokurator, uwzględniając częściowo wnioski lekarzy postanowił przedłużyć  postępowanie o trzy miesiące. Zamierza poprosić biegłych, by ustosunkowali się do tego, co mówią lekarze uczestniczący w akcji ratunkowej.

O wypadku pisaliśmy wielokrotnie w portalu rynekzdrowia.pl. Wypadek odbił się głośnym echem, nie tylko dlatego, że w krynickim szpitalu chłopiec nie uzyskał należytej pomocy. Także, dlatego, że zdarzenie uwidoczniło braki w koordynacji działania służb ratowniczych na szczeblu regionalnym i międzypowiatowym.

Lekarze ze szpitala w Krynicy przekonywali, że chłopiec powinien trafić do szpitala o wyższym stopniu referencyjności. Dyspozytorka krynickiego pogotowia obawiała się wysłać do transportu chłopca jedynej dyżurującej w powiecie karetki specjalistycznej, aby nie pozostawić rejonu bez osłony. Dyskusja na ten ten temat trwała kilkanaście minut. Ostatecznie karetka wyjechała.

Więcej: www.gazetakrakowska.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH