Szpital w Piszu od 2005 r. sprzedał lecznicom w całej Polsce kilkaset tysięcy wyprodukowanych przez siebie kroplówek bez atestu. Sprawę bada prokuratura, a resort zdrowia zlecił aptekom przyszpitalnym spisanie nazw wszystkich producentów rzeczonych leków. Najważniejsze pytanie brzmi: jak to możliwe, aby w polskich placówkach podawano pacjentom preparaty produkowane i wprowadzane do obrotu bez zgody Głównego Inspektora Farmaceutycznego?

GIF zakazał już piskiemu szpitalowi dalszej produkcji płynów dla innych lecznic, choć, jak przyznaje, nie ma na razie podstaw do kwestionowania jakości kroplówek. Marek Skarzyński, dyrektor placówki, uważa, że nie złamał prawa. Podkreśla, że nigdy nie było informacji o niepożądanych skutkach leków produkowanych w jego szpitalu.

Eksperci nieugięcie stoją na stanowisku, że specyfiki, o których mowa, mogą być produkowane wyłącznie pod kontrolą inspektoratów farmaceutycznych, z zachowaniem ostrych procedur bezpieczeństwa. W przeciwnym wypadku naraża się pacjentów m. in. na możliwość zakażenia, w tym sepsę.

- Nie ma takiej możliwości, żeby w naszej lecznicy pojawiły się leki bez atestu – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Janusz Boniecki, dyrektor szpitala w Tczewie. – Jest on ujęty w istotnych warunkach zamówienia i stanowi zaporę nie do przejścia. Jeśli natomiast zostanie pominięty w części zamówienia opracowywanej przez szpital, wówczas może dojść do sytuacji, że jeśli spełnia inne wymagania, to trafi jednak do apteki.

Płynów z Piszu nie znaleziono również w Wojewódzkim Szpitalu Rehabilitacyjnym dla Dzieci w Ameryce, dyrektor Roman Lewandowski ocenia jednak, że szansa, aby lek bez certyfikatu trafił do lecznicy, jest realna.

- Hurtownie farmaceutyczne składają ofertę, my, przystępując do przetargu żądamy atestów, po czym otrzymujemy od hurtowni oświadczenie, że wszystkie produkty są dopuszczone do obrotu na polskim rynku. Nie sprawdzamy pojedynczych wyrobów ufając, że system działa sprawnie, a nadzór farmaceutyczny robi swoje. Przypadek kroplówek z Piszu, nie pierwszy zresztą tego rodzaju, pokazuje jednak, że sito w którymś miejscu jest dziurawe. Jeśli zabraknie np. weryfikacji legalności na linii producent – hurtownia, może dojść do sytuacji, że lek bez atestu pójdzie w Polskę.

Małgorzata Majer, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. dr Władysława Biegańskiego w Łodzi o całej sprawie dowiedziała się od nas. Wykluczyła możliwość, że w jej placówce mogłyby znaleźć się płyny z Piszu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH