PAP/Rynek Zdrowia | 02-01-2015 13:09

Kraków: w styczniu apelacja lekarzy Claudiu Crulica

W połowie stycznia krakowski sąd rozpozna apelacje prokuratury i obrońców trójki lekarzy z krakowskiego aresztu, oskarżonych w sprawie śmierci rumuńskiego aresztanta Claudiu Crulica.

Sprawa dotyczy 33-letniego obywatela Rumunii, który we wrześniu 2007 r. trafił do krakowskiego aresztu jako podejrzany o kradzież dokumentów sędziemu i pieniędzy z bankomatu. W areszcie Crulic odmówił przyjmowania jedzenia i 18 stycznia 2008 r. zmarł w szpitalu na zapalenie płuc i mięśnia sercowego w wyniku wielonarządowej niewydolności organizmu spowodowanej długotrwałą głodówką.

W maju ub. roku sąd skazał dyrektor szpitala w areszcie Katarzynę L. i ordynatora oddziału wewnętrznego Piotra S. na kary po osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata za to, że nie ratowali w odpowiednim czasie Claudiu Crulica i w ten sposób nieumyślnie doprowadzili do jego śmierci z zagłodzenia. Według sądu lekarze powinni 3 stycznia 2008 roku podjąć decyzję o przymusowym dokarmianiu głodującego; taka decyzja podjęta przez nich 11 stycznia była spóźniona. Oskarżeni ukarani także zostali grzywnami po 3 tys. zł oraz zakazem zajmowania stanowisk kierowniczych w służbie zdrowia na rok.

Sąd uniewinnił trzecią oskarżoną - kierowniczkę ambulatorium Krystynę M., która jako stomatolog nie mogła prawidłowo ocenić stanu zdrowia głodującego. Sąd nie znalazł jednoznacznych dowodów, że została poinformowana o stanie zdrowia osadzonego.

Od tego wyroku uniewinniającego apelację wniósł prokurator. - Generalnie uważam, że z materiału dowodowego zgromadzonego zarówno w postępowaniu przygotowawczym, jak i przed sądem jednoznacznie wynika, że oskarżona dopuściła się zaniedbań, które skutkowały narażeniem aresztanta na niebezpieczeństwo utraty życia - powiedział prowadzący śledztwo w tej sprawie prok. Piotr Kosmaty z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.

Według prokuratora, oskarżona od dłuższego czasu miała świadomość tego, że w swoim ambulatorium ma głodującego pacjenta. Pomimo wielokrotnych informacji na ten temat, pochodzących od innych lekarzy bądź od personelu pielęgniarskiego nie podjęła działań zmierzających do jego ratowania.

Apelacje od wyroków skazujących wnieśli też obrońcy dwójki skazanych lekarzy. Domagają się ich uniewinnienia.

W czerwcu 2009 r. krakowska prokuratura oskarżyła kierowniczkę ambulatorium w areszcie Krystynę M. o to, że od 13 do 23 grudnia 2007 r. nie wystąpiła do sądu o wydanie zgody na przymusowe leczenie Crulica, czym naraziła go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Dyrektor szpitala w areszcie Katarzyna L. i ordynator oddziału wewnętrznego Piotr S. zostali oskarżeni o to, że między 3 a 11 stycznia 2008 r. nieumyślnie doprowadzili do śmierci aresztanta, bo w porę nie podjęli decyzji o ratowaniu go w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.

Lekarze nie przyznali się do winy. Wyjaśniali, że pacjent odmawiał leczenia, więc nie mogli działać wbrew jego woli, a podczas pobytu aresztanta w szpitalu nie było bezpośredniego zagrożenia jego życia. Podkreślali, że 3 stycznia wystąpili do sądu o zgodę na przymusowe leczenie, ale nieprawomocną zgodę uzyskali dopiero 9 stycznia i chociaż mieli czekać tydzień na jej uprawomocnienie się, to 11 stycznia sami postanowili przystąpić do działania.

W tym dniu, po przypadkowym przebiciu opłucnej podczas zakładania sondy do sztucznego dokarmiania, aresztant z odmą opłucnową trafił na oddział chirurgiczny. Tam jego stan pogorszył się i podjęto decyzję o przekazaniu go do szpitala wolnościowego. Trafił tam 17 stycznia, dzień później zmarł. Prawomocna zgoda sądu na przymusowe leczenie dotarła do aresztu już po śmierci Crulica.

Winę lekarzy wskazywały dwie opinie biegłych. W pierwszej opinii biegli z Katowic stwierdzili, że stan bezpośredniego zagrożenia życia pacjenta zaczął się 3 stycznia i już wtedy należało wszcząć procedurę przymusowego leczenia. Według drugiego zespołu z Łodzi już 20 grudnia osadzony był w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i wtedy należało go ratować. Oba zespoły, złożone z kilkunastu profesorów, podkreślały, że obowiązkiem lekarza jest przede wszystkim ratowanie życia i należało to zrobić nawet wbrew woli pacjenta. Pomyślna dla oskarżonych była opinia z postępowania przed rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej.