Kraków: sąd warunkowo umorzył sprawę znanej lekarki

Krakowski sąd warunkowo umorzył na dwa lata sprawę znanej krakowskiej lekarki Anny Chrapusty oskarżonej o oszustwa na szkodę NFZ i pacjentów.

Prokuratura zarzuciła lekarce odpłatne wykonywanie zabiegów podlegających refundacji. Kobieta miała wprowadzać pacjentów w błąd, twierdząc, że są one nierefundowane lub jest do nich długa kolejka, a prywatna placówka, w której operowała, występowała o zwrot refundacji do NFZ.

Sąd uznał w piątek (2 marca), że zarzucane lekarce czyny stanowią wypadki mniejszej wagi i na tej podstawie warunkowo umorzył postępowanie przeciwko niej na dwa lata. Zobowiązał też oskarżoną do naprawienia szkody NFZ oraz osobom, które się tego domagały, w łącznej wysokości blisko 67 tys. zł. Obciążył ją także świadczeniem na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym w wysokości 20 tys. zł.

Lekarka w śledztwie nie przyznała się do popełnienia zarzucanych czynów. Wyjaśniała, że w szpitalu były kolejki oczekujących na zabiegi, a ona sama nie mogła kierować pacjentów na inny oddział. Stwierdziła też, że mogła pobierać opłaty, czy dopłaty za zabiegi, gdyż wykorzystywała lepszy sprzęt, który do niej należał. Dziennikarzom mówiła, że chce, by podawać jej pełne nazwisko, ponieważ "nie jest przestępcą".

W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, że nie miał wątpliwości co do winy lekarki. Jak podkreślił, warunkowe umorzenie sprawy jest uzasadnione m.in. tym, że oskarżona w swojej działalności "dobrze realizuje ponadindywidualny interes społeczny".

- Rozwiązanie w takiej sytuacji jest jedno: operować wyłącznie prywatnie, absolutnie nie na NFZ. Wtedy nie będzie dla lekarza żadnego problemu. Tylko co z pacjentami? - powiedziała po ogłoszeniu wyroku Anna Chrapusta. - Oczywiście że absolutnie nie czuję się winna, gdyż cała moja praca jest dla dobra pacjentów, natomiast wszyscy znają system i wszyscy wiedzą o kolejkach w służbie zdrowia - stwierdziła.

Jak podkreślał w toku procesu obrońca, warunkowe umorzenie sprawy jest korzystne dla lekarki, ponieważ zapewnia jej spokój i możliwość pracy dla dobra pacjentów. Ponadto pozostaje niekarana. Jako "salomonowe rozwiązanie" określał także możliwość ugody przedstawiciel prokuratury.

Akt oskarżenia obejmował 59 zarzutów, dotyczyły one oszustw na szkodę rodziców małoletnich pacjentów oraz NFZ; do nieprawidłowości miało dojść w latach 2003-2008. Według prokuratury, lekarka nie udzielała rodzicom wyczerpującej informacji co do możliwości wykonywania zabiegów w ramach refundacji. Uzyskała w ten sposób od pacjentów ok. 22 tys. zł i ok. 24 tys. zł z prowizji zabiegów wykonanych komercyjnie.

Kolejna część zarzutów dotyczyła przyjmowania pieniędzy od rodziców pacjentów za zabiegi, co do których - jak utrzymywała lekarka - brak było możliwości refundacji, a które były w całości refundowane przez NFZ. Kwota przyjętych korzyści to ok. 21 tys. zł - obliczyła prokuratura.

Dalsza część zarzutów dotyczy poświadczania nieprawdy w dokumentacji medycznej pacjentów i wprowadzania w błąd NFZ co do wykonanych w rzeczywistości zabiegów i uzyskiwania w ten sposób zawyżonej refundacji. Ustalona szkoda NFZ wyniosła 10 tys. zł.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH