- Tam była policja, straż miejska, szpital. Dlaczego nikt nie pomógł - pyta zrozpaczona córka mężczyzny, który zmarł w niedzielę pod szpitalem w krakowskiej Nowej Hucie. W sprawie jest wiele znaków zapytania i równie wiele emocji towarzyszących bliskim zmarłego, którzy oskarżają m.in. pracowników ochrony zdrowia o nieudzielenie pomocy mężczyźnie.

Szpital i straż miejska przedstawiają różne wersje wydarzeń na temat śmierci 62-latka. Mężczyzna w niedzielę (6 września) nad ranem został znaleziony martwy na trawniku w okolicy Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Nowej Hucie. Na oddział trafił w sobotę wieczorem, ale potem szpital opuścił. Całą noc spędził niemal pod bramą placówki.

Straż miejska i szpital przedstawiają różne wersje na temat tego, co działo się w ciągu kilku godzin przed śmiercią pacjenta. Śledztwo w sprawie wszczęła prokuratura.

Córka zmarłego mężczyzny, Magdalena Cholewa, nie może pogodzić się ze śmiercią ojca. - Nikt nas nie poinformował o tym, co się dzieje, nikt nie zadzwonił. Przecież tata miał przy sobie odcinek renty, na którym napisany był adres, podawał też swoje dane - opowiada córka.

Ma ogromny żal do szpitala, że nie udzielił rodzinie żadnej informacji o tym, co dzieje się z 62-latkiem. - Zadzwoniła do nas dopiero policja - mówi Cholewa. O śmierci ojca dowiedziała się dopiero w niedzielę po południu.

Rodzina zapowiada kroki prawne przeciwko szpitalowi.

- Życia to tacie nie wróci, ale nie zostawimy tego tak, żeby nie przytrafiło się to już nikomu - stwierdza Magdalena Cholewa.

Mężczyzna był na rencie, ale dorabiał w firmie. Miał żonę i trzy córki.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH