W czwartek (12 listopada) prokurator wniosła o nadzwyczajne złagodzenie kary dla dr Ilony Rosiek-Koniecznej , która media nazwały

Według prokuratury 1051 recept zostało wypisanych na matkę lekarki, która jako inwalida wojenny miała prawo do bezpłatnych leków, ale farmaceutyki te nie były dla niej przeznaczone. Pozostałe recepty były wypisane dla współmałżonków inwalidów wojennych, którym od stycznia 1999 nie przysługiwały bezpłatne leki, bo nie pozostawali oni na wyłącznym utrzymaniu swoich małżonków. Wiele recept dotyczyło preparatów wzmacniających i witaminowych.

– Farmaceutyki były przekazywane osobom trzecim, biednym bezdomnym, ale nie uprawnionym i dla takich osób stanowiły korzyść majątkową. Bez znaczenia jest to, czy sprawca osiągał korzyść dla siebie czy była to korzyść dla osoby trzeciej  – mówiła w czwartek dziennikarzom prok. Agnieszka Nowak. Dodała, że nie wiadomo, jaki był stan zdrowia zgłaszających się do lekarki ludzi i nie da się ustalić z powodu braków w dokumentacji medycznej, czy byli np. w stanie zagrażającym życiu.

– Nie jest prawdą i nie jest tak, że osoby bezdomne i biedne były w tamtym czasie pozostawione same sobie – dodała prokurator.

Prokurator wniosła o uznanie oskarżonej za winną, ale o nadzwyczajne złagodzenie kary ze względu na jej dotychczasowe życie i motywy, jakimi się kierowała.

Obrońcy nie kwestionowali, że lekarka dopuściła się fałszowania recept, ale podkreślali, że nie działa z góry powziętym zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej.

– Sprawa jest nietypowa. Żaden ze świadków nie twierdził, że lekarka odniosła jakąkolwiek korzyść. Co do jej szlachetnych pobudek, działania z potrzeby serca, nie ma żadnych wątpliwości. Daje tego dowód całym swoim życiem. Ona jest po prostu dobrym człowiekiem i to był motyw jej działania – mówił mecenas Edward Pabian.

Obrońcy przywołali ustawę o zawodzie lekarza, w której mowa, że najwyższym nakazem etycznym lekarza jest dobro chorego, a mechanizmy rynkowe, naciski społeczne i wymagania administracyjne nie zwalniają z przestrzegania tej zasady. Według mecenasa Pabiana przy pobudkach lekarki i wadliwości systemu ubezpieczeń nie można uznać jej czynu za karygodny i nie powinna być ona w ogóle karana.

W rozmowie z dziennikarzami Ilona Rosiek-Konieczna podkreśliła, że „recepty służyły najbiedniejszym z najbiedniejszych, ludziom, których w danym momencie nie stać było na zdobywanie leków w inny sposób”

– Żałuję tego, co robiłam – powiedziała w czwartek dziennikarzom Ilona Rosiek-Konieczna. Dodała, że jej sprawa sądowa dotyczy pierwszego roku reformy ochrony zdrowia, kiedy panował jeszcze chaos, a wiele grup społecznych nie miało dostępu do leków.

Lekarka wraz z mężem prowadzi w Krakowie hostel dla bezdomnych, w którym mieszka ok. 30 osób. Wydaje też obiady dla kilkudziesięciu osób. Jej podopieczni korzystają z pomocy lekarskiej, a leki otrzymują z darów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH