Na oddział intensywnej terapii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie trafił chłopczyk urodzony z urazami rączki i głowy. Położna odbierająca poród przewróciła się z nim na posadzkę. Na nogach miała... buty na koturnach.

Chłopczyk ma złamany obojczyk, przedramię i stłuczenia głowy. Przechodzi badania pod kątem innych uszkodzeń głowy, na przykład czy nie ma krwiaków. Dziecko jest w stanie stabilnym. Przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Poród odbywał się nocą w Boże Narodzenie w Szpitalu im. Czerwiakowskiego w Krakowie. To, co się wydarzyło na sali porodowej, inaczej przedstawiają rodzice, a inaczej położna, która odbierała poród.

Według zeznań ojca, który zawiadomił policję, położna potknęła się, przewróciła, a dziecko wypadło jej z rąk. Chłopczyk uderzył główką o ścianę, a potem upadł na podłogę. Położna przyznaje, że straciła równowagę, ale zaprzecza, by wypuściła dziecko z rąk. 

Nie sam wypadek skłonił rodziców do zawiadomienia policji, lecz dodatkowa okoliczność. Chodziło o obuwie położnej. Miała na nogach wysokie koturny. Niestety, nie ma przepisów, które regulowałyby, jakie buty powinien nosić personel medyczny w szpitalu. Położne z różnych krakowskich lecznic uważają, że buty powinny być przede wszystkim wygodne i zapewniać stabilność.

Sprawę bada małopolska policja. 

Więcej: wiadomosci.gazeta.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH