Kraków: neurochirurdzy uniewinnieni od zarzutu błędu lekarskiego

Krakowski sąd uniewinnił we wtorek (20 grudnia) dwóch krakowskich neurochirurgów od zarzutu narażenia młodej kobiety w siódmym miesiącu ciąży i jej dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia.

Sąd uznał, że pacjentka była leczona prawidłowo, a śmierć jej oraz dziecka nie miała związku z zarzuconym lekarzom działaniem; wyraził także pogląd, że w tej sprawie akt oskarżenia w ogóle nie powinien był powstać.

Krakowska prokuratura oskarżyła ordynatora oddziału neurochirurgii i neurotraumatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie Marka Moskałę i jego zastępcę Marka Pyricha o nieumyślne narażenie pacjentki i dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Obaj lekarze zgodzili się na podawanie nazwisk.

Sprawa dotyczy młodej kobiety w siódmym miesiącu ciąży, która w styczniu 2008 r. została przywieziona ze szpitala w Wadowicach do Szpitala Uniwersyteckiego na oddział neurochirurgii. Kobieta cierpiała na bóle głowy, wymiotowała, traciła przytomność. Badanie tomografem komputerowym wykazało krwiaka mózgu.

Pacjentka trafiła na salę wzmożonego nadzoru pielęgniarskiego. Dopiero gdy następnego dnia doszło do zatrzymania krążenia i wstrzymania oddechu, zdecydowano o operacji. Najpierw przeprowadzono cesarskie cięcie, by wydobyć noworodka, potem przeprowadzono operację krwiaka. Kobieta zmarła dwa dni po operacji, niedotlenione dziecko - kilka miesięcy później.

Zdaniem prokuratury, lekarze popełnili błąd w sztuce medycznej, nie przeprowadzając operacji po stwierdzeniu krwiaka mózgu u pacjentki i ograniczając się jedynie do terapii zachowawczej. Prokuratura oparła się w oskarżeniach na opinii biegłych z Wrocławia, który jednoznacznie wykazali błąd w sztuce lekarskiej. Biegli stwierdzili, że chociaż nie ma bezpośredniego związku pomiędzy bezpośrednią przyczyną śmierci a postępowaniem oskarżonych lekarzy, to natychmiastowa operacja dawała niewielkie szanse na uratowanie życia matki i dziecka.

Sąd odmówił tej opinii waloru wiarygodności, uznając m.in., że jest zbyt lakoniczna, oparta na niepełnym materiale dowodowym i nie zawiera żadnego uzasadnienia wydawanych sądów. Za całkowicie wiarygodną uznał opinię uzyskaną w toku procesu od biegłych z Katowic, którzy nie dopatrzyli się w opisie leczenia pacjentki błędu w sztuce lekarskiej.

Według tych biegłych, pacjentkę można było leczyć zarówno w sposób zachowawczy, licząc na to, że krwiak wchłonie się samoistnie, jak i od razu przeprowadzając operację ciężarnej w pozycji siedzącej. Działanie lekarzy było zatem poprawne i nie miało związku z prawdziwą przyczyną śmierci, którą okazał się zator tętnicy płucnej.

Z tych m.in. powodów obaj lekarze zostali uniewinnieni. Sąd podważył również zasadność ich oskarżenia. Zwrócił uwagę, że ordynator zaocznie uczestniczył w diagnozowaniu chorej, a jego zastępca, chociaż określany jako lekarz prowadzący pacjentki, z powodu nieobecności w szpitalu w ogóle nie uczestniczył w diagnozowaniu. Diagnozowaniem zajmowali się lekarze dyżurni.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH