Kraków: jest wyrok za zakażenie paciorkowcem w szpitalu MSWiA Na dochodzenie odszkodowania i zadośćuczynienia przed sądem zdecydowały się trzy pacjentki szpitala MSWiA w Krakowie. Fot. Archiwum

95 tys. zł zadośćuczynienia i odszkodowania oraz rentę przyznał we wtorek (24 listopada) krakowski Sąd Okręgowy pacjentce, zakażonej w 2007 r. paciorkowcem w ZOZ MSWiA w Krakowie.

Jest to kolejny wyrok w sprawie tego zakażenia. Kilka dni temu zapadły dwa inne wyroki zasądzające pacjentkom odpowiednio 350 tys. zł i 600 tys. zł zadośćuczynienia za cierpienia i uszczerbek na zdrowiu oraz odszkodowania.

Wszystkie wyroki są nieprawomocne. W dwóch przypadkach sąd zasądził odsetki od 2008 roku, w jednym - od 2009.

Do zakażenia pacjentów paciorkowcem ropotwórczym doszło w październiku 2007 roku. U czterech pacjentek, które w szpitalu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (wówczas MSWiA) rodziły przez cesarskie cięcie, zakażenie paciorkowcem doprowadziło do posocznicy. Trzy z nich trafiły do Kliniki Ginekologii Szpitala Uniwersyteckiego. Paciorkowcem zakażeni zostali także pacjent i pacjentka oddziału chirurgii.

W listopadzie mikrobiolodzy z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego ustalili, że źródłem zakażenia paciorkowcem była najprawdopodobniej pracownica bloku operacyjnego szpitala MSWiA.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła krakowska prokuratura. Ostatecznie zakończyło się ono umorzeniem.

Trzy pacjentki zdecydowały się na dochodzenie odszkodowania i zadośćuczynienia przed sądem. Proces, który zakończył się we wtorek wyrokiem dotyczył pacjentki oddziału chirurgicznego, która została zakażona podczas operacji żylaków.

Podobnie jak w poprzednich przypadkach sąd uznał, że szpital ponosi odpowiedzialność za zakażenie pacjentki. Zobowiązał szpital solidarnie z ubezpieczycielem do wypłacenia jej 90 tys. zł zadośćuczynienia i 5,6 tys. zł odszkodowania oraz miesięcznej renty do lipca 2015 r. Ustalił też odpowiedzialność szpitala i ubezpieczyciela za skutki zdrowotne, które mogą ujawnić się w przyszłości.

Jak powiedziała PAP po ogłoszeniu wyroku we wtorek (24 listopada) reprezentująca pacjentki radca prawny Jolanta Budzowska, pacjentki odniosły poważne uszczerbki na zdrowiu, a ich sytuacje życiowe są bardzo trudne. Jedna z pozostałych pacjentek, zakażonych paciorkowcem, która zeznawała przed sądem jako świadek, stwierdziła, że po tym co przeszła nie ma siły domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia.

- Pomimo tego szpital przez cały czas nie poczuwał się do winy, wiedząc dokładnie, co się stało i jaki był mechanizm - powiedziała Jolanta Budzowska.

Jak wyjaśniła, nosicielką paciorkowca była salowa, która nie będąc personelem medycznym podawała narzędzia, wiązała sterylne fartuchy, ale nie była wpisywana jako uczestnik operacji. Fakty te wyszły na jaw dopiero w trakcie procesu. Ponadto biegli wskazywali również m.in., że czas na czyszczenie sal między zabiegami był za krótki na skuteczną sterylizację. O zakażeniu zadecydowało więc wiele przyczyn.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH