W krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. S. Żeromskiego pielęgniarka nie pozwoliła synowi pożegnać umierającego ojca. Powód? Odwiedziny należy zakończyć przed godz. 20. Tydzień temu w tym samym szpitalu kobieta o 3.30 nad ranem wyniosła w torbie noworodka. Dyrekcja tłumaczyła wówczas, że szpital powinien być otwarty całą dobę.

74-letni Edward Rokicki po dwóch udarach mózgu leżał  od dwóch tygodni w szpitalu na II oddziale chorób wewnętrznych. Czuwali przy nim żona i syn. W końcu lekarze uznali, że stan jest  krytyczny. Tego dnia po godz. 20 pielęgniarka stanowczym głosem poprosiła rodzinę o opuszczenie sali, tłumacząc, że czas odwiedzin się skończył. Nad ranem pacjent zmarł - podaje dziennik Polska.

Żona i syn zmarłego nie byli w stanie zajmować się pisaniem skarg, jednak zachowanie pielęgniarki oburzyło jednego z chorych, który był świadkiem tych wydarzeń. To on napisał list do Tomasza Filarskiego, rzecznika praw pacjenta przy małopolskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Dotychczas nie otrzymywałem takich skarg. Jestem wstrząśnięty tragedią tych ludzi - komentuje Filarski.

Według niego, uniemożliwienie synowi przebywania z umierającym ojcem, zwłaszcza kiedy widać silne więzi łączące pacjenta z rodziną, może zostać potraktowane jako złamanie norm etycznych. Cytuje „Kodeks etyki pielęgniarki i położnej Rzeczpospolitej Polskiej”: „Pielęgniarka powinna dołożyć wszelkich starań, aby zapewnić pacjentowi humanitarną opiekę terminalną, godne warunki umierania wraz z poszanowaniem uznawanych przez niego wartości”.

Z tymi słowami zgadza się ks. Stanisław Wysocki, pomysłodawca akcji „Samarytanin Roku”.

- To nie były żadne odwiedziny, tylko czuwanie przy umierającym - zwykły ludzki zwyczaj. Dla takich chwil nie ma regulaminów - komentuje tę sytaucję ks. Wysocki dla dziennikarzy gazety Polska.

Co na to dyrekcja? Andrzej Ślęzak, dyrektor Szpitala im. S. Żeromskiego, zapewnia, że również ubolewa nad tym wydarzeniem. Napisał do rodziny list z przeprosinami.

- Jest to dla mnie szczególnie bolesne, bo zajmuję się od dawna tymi zagadnieniami, jestem nawet współautorem projektu „Godne umieranie w szpitalu”. Zgodnie z jego założeniami, pielęgniarka powinna była zachować się zupełnie inaczej.

Leszek Gora, rzecznik praw pacjenta i jednocześnie rzecznik prasowy Szpitala im. Żeromskiego, wielokrotnie podkreślał, że wiele lat temu z inicjatywy dyrektora Ślęzaka wprowadzono ankiety, w których chorzy mogą anonimowo oceniać swój pobyt. Autor listu do NFZ opisał sytuację jaka spotkała Rokickich również w takiej ankiecie. Dyrekcja jednak zajęła się tą sprawą dopiero po tym, jak otrzymała pismo od Filarskiego. Dlaczego? Wszystko wskazuje na to, że w nowohuckim szpitalu nikt się ankietą nie zainteresował.

W szpitalu działa także komisja ds. etyki. Lekarze i pielęgniarki z II oddziału chorób wewnętrznych na najbliższym jej posiedzeniu będą tłumaczyć się ze swego postępowania. Odpowiedzialni w najbliższym czasie nie mają co liczyć na nagrody i awanse. Dyrektor Andrzej Ślęzak twiedzi, że jest to pierwszy i jedyny taki przypadek na 32 tys. hospitalizacji rocznie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH