Ministerstwo Zdrowia bada sprawę 15-lataki, która żeby przyjmować lek musi spędzić pół roku w szpitalu.

Chodzi o dziewczynę, która choruje na grzybicę płuc. Musi przyjmować lek o nazwie Worykonazol. Mogłaby leczyć się w domu, ale lek nie jest refundowany. Rodziców dziewczyny nie stać na jego zakup. Dziesięć dni leczenia to wydatek rzędu 4600 zł, a pacjentka musi go przyjmować co najmniej przez pół roku. Dlatego jedynym wyjściem jest przyjmowanie go w szpitalu.

– Jej stan jest na tyle dobry, że mogłaby przyjmować lek w domu i tylko jeździć na kontrole – mówi TVN24 dr Urszula Jedynak-Wąsowicz z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, gdzie leczona jest pacjentka.

Dzienny pobyt dziewczyny w szpitalu kosztuje 360 zł. Do tego, będąc na oddziale z innymi dziećmi, jest dużo bardziej narażona na infekcje.

– Badamy ten przypadek, szukamy rozwiązania tej sprawy. Być może jest to jakiś absurdalny wyjątek, który nie jest dowodem na to, że przepisy są bezzasadne – tłumaczy portalowi rynekzdrowia.pl Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH