Czy zatrzymana przez policję znana krakowska lekarka Anna Ch. musiała - bez przesłuchania - spędzić noc w areszcie? Zdarzało się już, że przy cięższych zarzutach wobec innych lekarzy wystarczyło zwykłe wezwanie do prokuratury.

Policja zatrzymała lekarkę we wtorek. Anna Ch. spędziła noc w izbie zatrzymań. Dopiero następnego dnia przesłuchiwano ją przez wiele godzin. Późnym wieczorem w środę wróciła do domu, gdzie czekała na nią chora kilkuletnia córka.

Decyzję o jej zatrzymaniu podjęła policja. Tak twierdzi  Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury. Policja tłumaczy natomiast, że wykonywała czynności zlecone przez prokuraturę.

Policja mogła inaczej postąpić wobec Anny Ch., na co wskazuje niedawny przypadek prof. Stanisława C., który wysłuchał zrzutów po listownym wezwaniu na przesłuchanie.

Anna Ch. została zatrzymana pod zarzutem doprowadzenia "do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie 5,3 tys. złotych".

- Zaistniała konieczność dokonania zatrzymania dr Anny Ch. w wyniku relizowanych czynności śledczych - pwiedziała portalowi rynek.zdrowia.pl Bogusława Marcinkowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Dodała, że śledztwo jest kontynuowane. Na pytanie portalu rynekzdrowia.pl, kto podjął decyzję o zatrzymaniu Anny Ch., Marcinkowska odpowiedziała, że policja, która ma prawo do podejmowania takich decyzji i samodzielnego zatrzymania na 48 godzin. Dodała, że o fakcie zatrzymania policja poinformowała prokuraturę.

Prokuratura Okręgowa w Krakowie podaje, że lekarka w okresie od 2003 do 2005 roku informowała rodziców dzieci, wymagających specjalistycznego zabiegu medycznego, że w szpitalu jest długa kolejka oczekujących. Jednocześnie dodawała, że w prywatnej klinice, w której również jest zatrudniona, zabieg można wykonać od razu, ale bez refundacji z NFZ. Przyjmowała więc pieniądze od rodziców dzieci, ale nie wpłacała ich do kasy kliniki. W rzeczywistości placówka otrzymywała refundację z NFZ za zabiegi przeprowadzane przez lekarkę.

Prokuratura Okręgowa w Krakowie twierdzi, że w ten sposób lekarka wyłudziła od rodziców małoletnich dzieci kwotę 5,3 tys. zł, której nie wpłaciła do kasy prywatnej kliniki. Klinika ta natomiast występowała do NFZ o refundację tych zabiegów i taką refundację uzyskała.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH