Kraków: akt oskarżenia przeciwko znanej specjalistce w mikrochirurgii

Krakowska prokuratura oskarżyła lekarkę Annę Ch. o oszustwa na szkodę rodziców chorych dzieci i NFZ - poinformowała w poniedziałek (3 stycznia) rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.

Akt oskarżenia obejmuje 59 zarzutów dotyczących oszustw na szkodę rodziców małoletnich pacjentów oraz NFZ w latach 2003-2008. Jak poinformowała Marcinkowska, część zarzutów dotyczy wprowadzania rodziców pacjentów w błąd co do konieczności długotrwałego oczekiwania na refundowane zabiegi w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie – Prokocimiu, a następnie operowanie dzieci tych osób w ramach zabiegów komercyjnych.

Znana w Krakowie mikrochirurg Anna Chrapusta, zdaniem prokuratury, miała wykonywać rzekomo nierefundowane zabiegi, o których refundację występowała potem prywatna placówka. Sama lekarka mówiła dziennikarzom, że chce, by podawać jej pełne nazwisko, ponieważ „nie jest przestępcą".

Według prokuratury, lekarka nie udzielała rodzicom wyczerpującej informacji co do możliwości wykonywania zabiegów w ramach refundacji. W efekcie – zdaniem prokuratury – niektórzy rodzice płacili dodatkowe kwoty bezpośrednio do rąk lekarki, informowani przez nią, iż należy do zabiegów dopłacić. Prokuratura szacuje uzyskane w ten sposób korzyści na ok. 22 tys. zł przyjętych bezpośrednio i ok. 24 tys. złotych z prowizji zabiegów wykonanych komercyjnie (ogólna wartość wykonanych w ten sposób zabiegów opłaconych w kasach placówek to ok. 60 tys. zł).

Kolejna część zarzutów dotyczy przyjmowania pieniędzy od rodziców pacjentów za zabiegi, co do których – jak utrzymywała oskarżona lekarka - brak było możliwości refundacji, a które były w całości refundowane przez NFZ. Kwota przyjętych korzyści to ok. 21 tys. zł – twierdzi prokuratura.

– Dalsza część zarzutów dotyczy poświadczania nieprawdy w dokumentacji medycznej pacjentów i wprowadzania w błąd NFZ co do wykonanych w rzeczywistości zabiegów i uzyskiwania w ten sposób zawyżonej refundacji. Ustalona szkoda NFZ wyniosła 10 tys. złotych – stwierdziła prok. Marcinkowska.

Jak poinformowała, po ogłoszeniu zarzutów lekarka nie przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów i skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Później mówiła, że mogła pobierać opłaty czy dopłaty za zabiegi, gdyż wykorzystywała lepszy sprzęt, który do niej należał. Nadto stwierdziła, że w szpitalu były kolejki oczekujących na zabiegi, ona sama zaś nie mogła kierować pacjentów na inny oddział.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH