Pacjenci z zakładu opiekuńczo-leczniczego w NZOZ Nowy Szpital w Kostrzynie muszą dopłacać za swój pobyt w tej placówce 900 zł miesięcznie. W niektórych przypadkach może to być więcej niż dopuszcza prawo. - Według naszych prawników, możemy pobierać jeszcze większe dopłaty - mówi dyrektor szpitala Małgorzata Kosiewicz i przekonuje, że opłaty ustawowe są niedoszacowane. Dodaje: - Leżenie u nas, to nie obowiązek, ale wybór pacjenta.

Wysokość opłat za pobyt w zakładzie opiekuńczo-leczniczym (ZOL) reguluje ustawa o zakładach opieki zdrowotnej. Z przepisów z 1991 r. wynika, że należność powinna wynieść 250 proc. najniższej krajowej emerytury, ale nie więcej niż 70 proc. miesięcznego dochodu pacjenta - przypomina Gazeta Wyborcza.

Nowy Szpital w Kostrzynie jest sprywatyzowany. Zarządza nim szczecińska spółka Know How. Kostrzyńska placówka powstała ponad rok temu na bazie szpitala powiatowego. Oprócz zakładu opiekuńczo-leczniczego jest tu jeszcze siedem innych oddziałów i poradnie specjalistyczne. Szpital ma podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. W kostrzyńskim zakładzie opiekuńczo-leczniczym jest 50 miejsc.

NFZ niewiele może zrobić w przypadku dodatkowych opłat za pobyt pacjenta. Do rzecznika praw pacjenta nie wpłynęła żadna skarga ani na jakość usług w zakładzie, ani na pobieranie wysokich opłat. Sylwia Malecher-Nowak, rzecznik lubuskiego oddziału NFZ potwierdza jednak, że opłata jest naliczana niewłaściwie.

Co na to szpital? Małgorzata Kosiewicz, dyrektor placówki, o kwocie 900 zł za pobyt w ZOL mówi otwarcie:

- O interpretację ustawy poprosiliśmy prawników. Pacjent, który przychodzi do naszego szpitala, podpisuje umowę cywilnoprawną, w której wyraża zgodę na dopłatę.

Co ma zrobić pacjent, którego nie stać na opłacenie swojego pobytu w zakładzie? Dyrektor przekonuje, że wówczas szpital kontaktuje się z gminnymi ośrodkami pomocy społecznej.

 - Szukamy możliwości dofinansowania, żeby pomóc pacjentowi. Jeśli to się nie udaje, jest jeszcze możliwość zwrócenia się do prezesa spółki o zmniejszenie dopłaty - twierdzi Kosiewicz. Dodaje, że zarówno kontrakty z NFZ, jak i ustawowe wysokości dopłat pacjentów są niedoszacowane.

- Pacjenci zakładu opiekuńczo-leczniczego są inaczej traktowani niż pacjenci innych oddziałów. Nie przychodzą do nas na tydzień czy dwa, ale często mieszkają tu po kilka miesięcy. NFZ zwraca jedynie koszty leczenia. Za wyżywienie pacjent płaci sam. W naszym ZOL pacjenci mają m.in. pięć posiłków dziennie i dodatkowe porcje owoców. Wiem, że opłata budzie kontrowersje. Jednak leżenie u nas to nie obowiązek, ale wybór pacjenta -  konkluduje dyrektor Małgorzata Kosiewicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH