Korupcja zaczyna się od omijania kolejek

- Coraz mniejszym problemem są tzw. łapówki pacjentów, a coraz większym nadużycia związane z łączeniem stanowisk i złą organizacją ochrony zdrowia - mówi dr Grzegorz Luboiński, członek nieformalnej Lekarskiej Grupy Roboczej ds. Etyki w Służbie Zdrowia, pytany przez portal rynekzdrowia.pl o skalę korupcji w polskiej ochronie zdrowia.

Jak uważa, korupcja w ochronie zdrowia była, jest, i jeżeli nie wdrożymy efektywnych działań, które będą jej przeciwdziałać, będzie.

Rynek Zdrowia: - Jest pan bardzo surowym sędzią w ocenie zjawiska. Skąd to przekonanie, że polska ochrona zdrowia była, jest i będzie skorumpowana?

Dr Grzegorz Luboiński: - Mechanizmami korupcyjnymi zajmuję się od wielu lat i z przykrością muszę stwierdzić, że wśród decydentów nie znajduję rzeczywistego zainteresowania problemem. Sprawa przeciwdziałania mechanizmom korupcyjnym leżała na sercu tylko dwóm ministrom zdrowia: Markowi Balickiemu i Zbigniewowi Relidze. Natomiast pozostali decydenci niespecjalnie angażowali się w ten temat.

Oczywiście na stronach resortu widnieje program walki z korupcją, ale ten problem jest podejmowany okazjonalnie, na zasadzie: od akcji do akcji. 

- W prasie regularnie pojawiają się informacje o procesach osób związanych z ochroną zdrowia, po oskarżeniu o przyjmowanie korzyści materialnych. To chyba nie jest akcyjność...

- Uważam, że korupcja w sposób bardzo znaczący zmieniła swoje oblicze. System opieki zdrowotnej został diametralnie przeorganizowany: powstały prywatne zakłady udzielające świadczeń medycznych, mające część kontraktów z Funduszem i w związku z tym dostęp do lekarzy stał się w jakimś sensie łatwiejszy czy może nie tak jednoznacznie uzależniony od nieformalnych nakładów finansowych pacjenta.

Natomiast cały czas istnieje problem makrokorupcji. Sprzyja temu np. sposób formułowania listy leków refundowanych. Mam tu na myśli wpisywanie z uporem nazw handlowych leków a nie nazwy substancji aktywnej. To jest niewykorzystana możliwości walki z korupcją na rynku leków.

Mówiąc o korupcji zapomina się też, że jest nią również wykorzystywanie swojego stanowiska publicznego do załatwienia interesów prywatnych. U nas mechanizm ten jest nagminny.

- A jak teraz najczęściej wygląda mechanizm korupcyjny w służbie zdrowia, w relacjach lekarz - pacjent? 

- Współczesny pacjent raczej rzadko daje kopertę. Najczęściej dociera prywatnie do lekarza, o którym wiadomo, że pracuje w publicznej placówce służby zdrowia, która ma kontrakt na interesującą chorego usługę. Zwykle po jednej, dwóch wizytach dostaje się do lecznicy na zabieg spoza kolejki.

- Jak można przeciwdziałać zjawisku omijania kolejek za pieniądze?

- Po pierwsze, decydenci kierujący szpitalem podpisując umowę z lekarzem powinni obligować go do zatrudnienia w jednym miejscu. Wszędzie na świecie nie można pracować w firmie konkurencyjnej.

Nie może być jednak sytuacji takiej, że lekarz podpisuje lojalkę i nie ma co robić w tym szpitalu z powodu wyczerpania kontraktu. Można wymagać, ale w zamian proponować np. otwarty kontrakt - ile zoperujesz, ile pacjentów będziesz leczył, od tego będzie zależne twoje wynagrodzenie. Nie można ograniczyć lojalką i nie dać w tej sytuacji możliwości zarabiania.

Kolejną rzeczą jest kontrola kolejek przez NFZ.

Płatnik przecież wie, kiedy pacjent został przyjęty poza kolejką. Jeśli nie było tam wiarygodnego uzasadnienia ominięcia kolejki, to za takiego pacjenta Fundusz po prostu nie powinien płacić.

- Ale jak się wydaje korupcja w ochronie zdrowia nie jest tylko naszym problem...

Na Zachodzie nie ma raczej problemów z prostą formą korupcji - jak np. obchodzenie kolejek. Po pierwsze dlatego, że tam jest wolny rynek. Jest szereg ubezpieczycieli i każdy zainteresowany może wybrać sobie takiego, który pokryje jego koszty leczenia w pełni. Po drugie, w mentalności przeciętnego Europejczyka nie ma zakorzenionej potrzeby obchodzenia kolejek. U nas wręcz przeciwnie. Taka zaszłość po komunie pozostała - jeżeli jest kolejka tzn. że muszę sobie załatwić jak ją obejść. 

W Europie przede wszystkim już do lat nie mówi się o korupcji w służbie zdrowia, tylko i o korupcji, i o oszustwach. Patrząc na naszą organizację systemu ochrony zdrowia, myślę że też należałoby zacząć mówić o oszustwach, a nie o samej tylko korupcji.

Oszustwa w pewnym stopniu są u nas konsekwencją swego rodzaju prowokowania personelu ochrony zdrowia do zachowań naruszających prawo. Na przykład świadczeniodawca chcąc zawrzeć kontrakt musi mieć w szpitalu zatrudnionych takich czy innych specjalistów, posiadać taki czy inny sprzęt. Różnie bywa z realnym spełnianiem wymagań płatnika zapisanych w warunkach umowy.

Tym natomaist co m.in. odróżnia organizację ochrony zdrowia w niektórych krajach Unii od naszej, jest istnienie skutecznych mechanizmów kontrolnych. 


comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH