Po złożeniu przed podsądnego wyjaśnień, sąd może rozpocząć postępowanie dowodowe. Pierwszą czynnością ma być odtworzenie nagrań wykonanych przez CBA ukrytą kamerą w gabinecie dr G. Lekarzowi grozi do 10 lat więzienia. W śledztwie nie przyznawał się do zarzutów, potwierdzał natomiast, że kilka razy zostawiono mu koperty z pieniędzmi, choć, jak twierdzi, nigdy ich nie żądał.

- Rozumiem intencję aktu oskarżenia, ale wiele razy wskazywałem podczas przesłuchań w prokuraturze, CBA i ABW na zupełnie błędną interpretację zebranych dowodów i niektórych zeznań - powiedział przed sądem dr G., który dotychczas milczał. Dodał, że w związku z tym nie zgadza się z zarzutami i się do nich nie przyznał. Jednocześnie oskarżony zadeklarował, że odpowie na wszelkie pytania stron i sądu - ale w późniejszym terminie.

48-letni dr G., który obecnie pracuje w prywatnej klinice, jest oskarżony o 41 przestępstw korupcyjnych, naruszanie praw pracowniczych personelu warszawskiego szpitala MSWiA, znęcanie się nad osobą najbliższą i zmuszanie pracownicy szpitala do "innej czynności seksualnej". Jego proces jest precedensem jako sprawa o granice między korupcją a powszechnym w polskich szpitalach "okazywaniem wdzięczności" lekarzom przez pacjentów po operacjach. Doktor G. miał przyjmować m. in. takie korzyści majątkowe, jak: pieniądze w wysokości do 13 tys. zł od jednej osoby oraz do tysiąca dolarów i kilkuset euro, złoty sygnet z rubinem, alkohole, itp.

Tydzień temu przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa odczytano akt oskarżenia i przesłuchano wszystkich 20 pacjentów G., oskarżonych o wręczanie łapówek. Większość nie przyznaje się do przestępstwa, choć potwierdza przekazywanie G. pieniędzy, ale nie jako łapówki, lecz jedynie - "dowody wdzięczności" za udane operacje. Podkreślali też, że G. nie żądał od nich pieniędzy.

Prokurator Agnieszka Tyszkiewicz uważa, że wręczanie łapówek lekarzowi przez pacjentów należy traktować jako przestępstwa mniejszej wagi, bo działali w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia. Wtedy odpowiedzialność sięga do dwóch lat więzienia (za wręczanie łapówek jako takich grozi do ośmiu lat). Dlatego prokurator nie sprzeciwia się wnioskom o warunkowe umorzenie sprawy, jakie złożyło kilka osób. Sąd uznaje wówczas winę, ale odstępuje od kary.

W dziewięciu przypadkach prokuratura zarzuca G., że od łapówki uzależnił wykonanie operacji bądź dalszą opiekę. Inne korzyści miał przyjmować już po operacjach. Prokuratura umorzyła przypadki wręczania drobnego lub symbolicznego, zwyczajowego upominku, wyłącznie z inicjatywy wręczającego, po zakończonym procesie leczenia, jako wyraz podziękowania.

Zatrzymanie w lutym 2007 r. G. i postawienie mu zarzutu zabójstwa, od którego został już uwolniony, i zarzutów korupcyjnych na kwotę ok. 50 tys. zł wzbudziły wielkie emocje opinii publicznej. Ówczesny ordynator oddziału kardiochirurgii szpitala MSWiA spędził trzy miesiące w areszcie. Opuścił go za kaucją 350 tys. zł - po tym jak sąd uznał, że nie ma prawdopodobieństwa, by dopuścił się zabójstwa.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH