Kontrakty: wszędzie, tylko nie w szpitalach

Longina Kaczmarska, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl wyjaśnia powody protestu, który od 17 marca trwa w Sejmie. - Związek dostał dyspozycję od środowiska pielęgniarek, żeby bronić umów o pracę, co też czynimy. Wynagrodzenie pielęgniarek kontraktowych jest bardzo niskie. Są to kwoty rzędu 12-30 zł za godzinę, a płaca w wysokości 40 zł za godzinę to już wyjątek - mówi Longina Kaczmarska.

Rynek Zdrowia: - Ze słów minister zdrowia wynika, że Ogólnopolskiemu Związkowi Zawodowemu Pielęgniarek i Położnych chodzi o całkowite uniemożliwienie zatrudniania pielęgniarek na podstawie umów cywilno-prawnych. Jakie jest Państwa stanowisko?

Longina Kaczmarska: - Od samego początku mówiłyśmy, że nie chcemy, aby pielęgniarki były zatrudniane na kontraktach w oddziałach szpitalnych, gdzie pacjent przebywa 24 godziny na dobę. Nie twierdzimy, że w ogóle nie ma być kontraktów. W innych jednostkach niż szpitale powinno to być możliwe. Każdy powinien mieć prawo wyboru formy zatrudnienia.

Nie może natomiast być tak, że pielęgniarka po 72 godzinach ciągle jest w pracy, a takie sytuacje w przypadku kontraktowej formy zatrudnienia się zdarzają. W kraju jest mało pielęgniarek, więc są one zmuszane do nadmiernej pracy.

Powtarzam, że chodzi nam tylko o to, żeby uniemożliwić zatrudnianie pielęgniarek na kontraktach w oddziałach szpitalnych. We wszystkich innych zakładach opieki zdrowotnej, tam, gdzie pacjent nie przebywa w placówce 24 godziny na dobę, nie wymaga ciągłej opieki, nie mamy nic przeciwko kontraktom.

- W jaki sposób zatrudnienie kontraktowe pielęgniarek w oddziałach szpitalnych wpływa niekorzystnie na opiekę nad chorymi?

- Wynagrodzenie pielęgniarek kontraktowych jest bardzo niskie. Są to kwoty rzędu 12-30 zł za godzinę, a płaca w wysokości 40 zł za godzinę to już wyjątek. Dlatego pielęgniarki biorą tych godzin bardzo dużo, żeby więcej zarobić i mieć na życie. Jednak jeżeli ktoś pracuje bardzo długo, to przestaje sprawnie funkcjonować. W pewnym momencie nie wiadomo, kto wymaga większej opieki - pacjent, czy pielęgniarka po 40 godzinach pracy...

Naszym zdaniem pielęgniarka powinna przychodzić do pracy na oddział szpitalny wypoczęta, jednak po 12 godzinach nie jest już przecież w stanie sprawnie funkcjonować. Stwarza to zagrożenie, zarówno dla pielęgniarki, jak i dla pacjenta.

Warunki pracy to główny czynnik, który nas skłonił do protestu. Mamy sygnały, że część osób, które już były zatrudnione na kontraktach, dobrowolnie lub zmuszonych do takiego kroku przez dyrektorów, nie miało możliwości powrotu do umów o pracę i musiało odejść.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH