Kolejni świadkowie w procesie Szwedki

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku odbyła się w piątek (7 marca) kolejna rozprawa o odszkodowanie dla Szwedki, która zapadła w śpiączkę po zabiegu powiększenia piersi. Jako świadkowie zeznawali pielęgniarka i lekarz, którzy brali bezpośredni udział w reanimacji pacjentki.

- Usłyszałam nagle z sali krzyk pielęgniarki, co my zrobiłyśmy, że jest taka śnięta. Pacjentka miała zasinione usta i dłonie. Rozpoczęłam błyskawicznie czynności wentylacyjne, aby udrożnić drogi oddechowe, bo nie widziałam już u niej oddechu. Kiedy po chwili przyszedł wezwany przeze mnie dyżurny lekarz anestezjolog, kobiecie ustała też praca serca - mówiła pielęgniarka o specjalizacji anestezjologicznej Ewa Ś.

Lekarz Dariusz K. zeznał, że akcję serca pacjentki udało się przywrócić w krótkim czasie tj. po ok. pięciu minutach. - Miałem nadzieję, że równie szybko uzyskamy u pacjentki powrót własnego oddechu i świadomości. Niestety, tak się nie stało. W tym stanie została przewieziona na oddział intensywnej opieki medycznej, gdzie cały czas była podłączona do respiratora - dodał lekarz.

Jego zdaniem niepowodzenie przy próbie przywrócenia Szwedce własnego oddychania mogło wynikać z tego, że jej stan wcześniejszego niedotlenienia był zbyt długi.

- Tu chodzi o czujność i nad pacjentem i jego stałą obserwację. Brak oddychania narasta stopniowo, to nie dzieje się nagle. I nie rzecz w tym, że lekarz osobiście ma siedzieć przy pacjencie przy łóżku po operacji. Najpierw pojawiają się rzadsze oddechy, aż ostatecznie aparatura medyczna alarmuje, że dzieje się coś złego - dodał Dariusz K.

Lekarz podkreślił, że wyposażenie w sprzęt medyczny do ratowania życia na sali, gdzie reanimował obywatelkę Szwecji, było identyczne do tego, które znajdowało się na oddziale intensywnej opieki medycznej, gdzie na końcu trafiła cudzoziemka.

W Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku (obecnie nosi nazwę Copernicus Podmiot Leczniczy - PAP) w 2010 r. 31-letnia wówczas Christina Hedlund z Malmoe poddała się operacji powiększenia piersi. Po zabiegu zapadła w śpiączkę; do dziś jest w stanie wegetatywnym - nie mówi, jej kontakt ze światem jest bardzo ograniczony.

Rodzina poszkodowanej złożyła w gdańskim sądzie pozew cywilny, w którym żąda od szpitala ok. 6 mln zł odszkodowania, zadośćuczynienia i pokrycia kosztów leczenia. Sąd, w ramach zabezpieczenia powództwa, orzekł, że placówka ma wypłacać rodzinie rentę w wysokości ok. 12,5 tys. zł miesięcznie.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH