Kolejne apele na nic się zdają - w polskich sądach brakuje coraz więcej biegłych lekarzy

Poważny deficyt biegłych lekarzy przedstawiciele sądów sygnalizowali już kilka lat temu, ale nic pod tym względem się nie zmieniło. Specjaliści, którzy nie zamierzają kontynuować współpracy z wymiarem sprawiedliwości, jako główną przyczynę wskazują niskie wynagrodzenia oraz opóźnienia w ich wypłacie. Zdarzają się też przypadki agresji wobec biegłych sądowych, a na specjalną ochronę nie mogą liczyć.

Dr Ryszard Szozda, wiceprzewodniczący Okręgowego Sądu Lekarskiego w Katowicach potwierdza, że niedobory biegłych lekarzy dotyczą praktycznie wszystkich specjalności. Liczba współpracujących z sądami ekspertów jest nadal zbyt niska, stąd przewlekłość wielu postępowań.

Potrzeby rosną

Zdaniem doktora Szozdy, potrzeby sądów w tym zakresie będą się zwiększać, ponieważ tworzone są kolejne regulacje prawne, mające wpływ na wydawanie postanowień lub decyzji, wobec których przysługuje odwołanie do sądu.

Problem dostrzega również sędzia Joanna Ciesielska-Borowiec, rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu: - Generalnie rośnie liczba pozwów, czego powodem może być wzrost świadomości lub postawy roszczeniowej osób poszkodowanych. Tymczasem w 2007 r. na liście Sądu Okręgowego w Poznaniu było 107 biegłych lekarzy, a w tym roku liczba ta spadła do 72 - informuje nas sędzia Ciesielska-Borowiec.

Według danych Kancelarii Prawno-Patentowej Kondrat w Warszawie, w ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Gdańsku poszukiwał biegłych wskazując, że największe niedobory specjalistów dotyczą właśnie różnych dziedzin medycyny.

- Brakowało lekarzy takich specjalizacji jak alergologia, chirurgia plastyczna, diabetologia, endokrynologia, hematologia, kardiologia, laryngologia, neuropsychologia, ortopedia, okulistyka, pulmonologia, stomatologia czy urologia - wylicza mec. Justyna Stefańczyk-Kaczmarzyk.

Dodaje, że jeszcze gorsza sytuacja jest w mniejszych sądach; np. w Sądzie Okręgowym w Ostrołęce na liście biegłych figuruje jedynie 9 lekarzy - sprawdziła

Nie są zainteresowani
Już w 2009 r. sędzia Małgorzata Kosicka, wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie, alarmowała, że na liście biegłych nie ma lekarzy aż 32 specjalizacji.

- Od tamtej pory dwukrotnie - w kwietniu 2010 r. i maju 2011 r.  zwróciłam się do wszystkich dyrektorów szpitali w Warszawie, aby wystąpili do lekarzy z apelem o rozważenie możliwości złożenia wniosków o wpis na listę biegłych sądowych. Większość z nich nie udzieliła żadnej odpowiedzi, zaś zaledwie kilka jednostek wskazało, że lekarze nie są zainteresowani współpracą - wyjaśnia wiceprezes Kosicka.

Podkreśla, że z każdym biegłym lekarzem, który wnosi o skreślenie go z listy lub o zawieszenie w czynnościach, prowadzi rozmowy mające na celu zmianę ich decyzji.

Małgorzata Kosicka kontaktuje się również na bieżąco z Okręgową Radą Lekarską. Pod koniec stycznia br. zwróciła się o udostępnienie list lekarzy z zakresu onkologii, ginekologii i położnictwa, reumatologii, anestezjologii, urologii i nefrologii, hepatologii, dermatologii, immunologii, chorób zakaźnych, chirurgii plastycznej, medycyny pracy i medycyny ratunkowej. Po ich uzyskaniu sąd rozpoczął wysyłkę ponad 2 tys. zaproszeń do współpracy.

Wynagrodzenia stoją w miejscu
Zdaniem mec. Stefańczyk-Kaczmarzyk okolicznością, która zniechęca lekarzy od pełnienia funkcji biegłych sądowych jest przede wszystkim wynagrodzenie. Mimo szeregu zapowiedzi przepisy w tej kwestii nie uległy od wielu lat zmianie.

Sędzia Kosicka potwierdza, iż biegli lekarze niezamierzający kontynuować współpracy, jako przyczynę wskazują głownie niskie wynagrodzenia i opóźnienia w ich wypłacie.

Zdaniem Jerzego Friedigera, wiceprzewodniczącego Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie, w ostatnich latach praktycznie nic się nie zmieniło: eksperci z innych dziedzin mogą wycenić swoją pracę i uzgodnić z sądem wysokość wynagrodzenia, a biegły z zakresu medycyny nadal ma z góry ustaloną stawkę w wysokości kilkuset złotych za opinię.

- Niezrozumiałe, dlaczego stawki dla biegłych lekarzy, często wysokiej klasy specjalistów, są tak niskie, podczas gdy np. biegli geodeci czy księgowi za swoje opinie otrzymują po kilka tysięcy złotych - zauważa sędzia Ciesielska-Borowiec.

Model wynagradzania biegłych lekarzy oparty o taryfę ryczałtową pojawił się jeszcze przed II wojną światową. Jak przypuszcza dr Ryszard Szozda, obowiązuje nadal prawdopodobnie dlatego, że spraw wycenionych w taryfie jest bardzo dużo, zatem gdyby chciano opłacać rzeczywisty wkład pracy lekarzy w opiniowanie, koszt byłby dla sądów zbyt wysoki.

Mec. Stefańczyk-Kaczmarzyk zwraca uwagę na kolejny problem: wprawdzie w razie nieskorzystania przez sąd z usług wezwanego biegłego, przepisy gwarantują mu prawo do wynagrodzenia za utracony z powodu stawiennictwa zarobek, to jednak jego wysokość zależy od sądu, co przy przewlekłości postępowań i częstym odraczaniu rozpraw może być nieatrakcyjne dla lekarzy.

Co można zmienić?

Istnieje wprawdzie przepis dopuszczający możliwość wynagradzania w oparciu o stawkę godzinową, ale jedynie w określonych przypadkach, kiedy czynności biegłego wykraczają poza zakres wymieniony w taryfie - przy czym niektóre sądy w ogóle nie uznają takiego rozwiązania albo wskazują, że można je stosować w ostateczności.

- Potrzebny jest większy kontakt biegłego z orzekającym w sprawie sędzią, szczególnie w przypadkach, kiedy opinia jest złożona, a regulacje "taryfy" nie są w stanie wynagrodzić w pełni nakładu pracy włożonej w opiniowanie. Prezesi sądów różnie podchodzą do tego problemu. Jedni uważają taki kontakt za uzasadniony, inni, że takie rozwiązanie sparaliżowałoby pracę podległych im sędziów - twierdzi dr Szozda.  

Jego zdaniem, wszystko zależy od rodzaju rozpatrywanej sprawy. Jeśli dokumentacja liczy tylko 10-20 stron, to taki kontakt jest rzeczywiście niepotrzebny. Natomiast gdy należy przeanalizować kilka, a nawet kilkanaście tomów akt i wykonać dodatkowe badania, biegły lekarz powinien wyjaśnić sędziemu, że wydanie opinii za proponowaną stawkę jest wręcz niemożliwe.

- Zdarza się, że biegli określonych specjalności wydają tak zwane opinie interdyscyplinarne, podsumowujące sprawę, które są już w teraz opłacane według rachunku opartego o stawkę godzinową. Dlatego jeszcze przed przystąpieniem do pracy kwestia wynagrodzenia powinna być jednoznacznie określona, żeby uniknąć uznaniowości, odwołań itp. - sugeruje dr Szozda.

I dodaje, że zmianę zasad wynagradzania mogłoby umożliwić odpowiednie rozporządzenie ministra sprawiedliwości lub nawet uregulowanie w formie ustawy.

- Skoro np. część problemów związanych z opłatami sądowymi rozwiązywana jest przez ustawę, to - zdaniem śląskiej Okręgowej Rady Lekarskiej - nic nie stoi na przeszkodzie, by powstała także ustawa o wynagradzaniu biegłych, tym bardziej, że prace nad ustawą o biegłych sądowych nadal trwają - przypomina wiceprzewodniczący Okręgowego Sądu Lekarskiego w Katowicach.

Nie tylko pieniądze
...
Obok wynagrodzeń, istotną kwestią jest bezpieczeństwo. Zdarzają się przypadki agresji wobec biegłych sądowych. Pojawia się więc potrzeba zapewnienia im odpowiedniej ochrony.

Ryszard Szozda wskazuje też na problem skarg kierowanych przez osoby niezadowolone z opinii wydawanych przez biegłych. Chodzi m.in. o doniesienia do prokuratury o domniemanym popełnieniu przestępstwa (w przeważającej liczbie przypadków sprawy te są umarzane).

- Lekarze, których to dotyczy, w naturalny sposób zniechęcają się do dalszej współpracy z sądami, dlatego ten problem również powinien zostać uregulowany prawnie. Nie chodzi o wyłączenie spod przepisów prawa, a o swego rodzaju immunitet w okresie pełnienia funkcji biegłego - mówi dr Szozda.

Sędzia Joanna Ciesielska-Borowiec zauważa, że o ile kiedyś wystarczała jedna opinia biegłego, teraz poszkodowani domagają się dwóch lub więcej, co skutkuje większym obciążeniem biegłych zadaniami. To kolejny powód, dla którego funkcja biegłego nie cieszy się popularnością.

... i nie tylko biegli
Mec. Przemysław Wierzbicki z warszawskiej kancelarii Rak Wierzbicki & Wspólnicy przypomina, że brakuje nie tylko biegłych, ale i lekarzy sądowych. Lekarze sądowi są jako jedyni ustawowo uprawnieni do wystawiania zwolnień lekarskich uczestnikom postępowania sądowego.

- Według izb lekarskich, wynagrodzenie biegłych i lekarzy sądowych jest za niskie nie tylko w stosunku do nakładu pracy czy odpowiedzialności, ale także wysokich wymagań stawianych kandydatom. Lekarz sądowy musi mieć m.in. mieć specjalizację I lub II stopnia oraz specjalną rekomendację okręgowej rady lekarskiej - zaznacza mec. Wierzbicki.

Dodaje, że lista Sądu Okręgowego w Warszawie obejmuje obecnie tylko 13 lekarzy sądowych, przy czym brakuje na niej przedstawicieli wielu specjalizacji, np. okulisty czy ortopedy.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH