Kody i numery zamiast nazwisk pacjentów

Kwestię noszenia identyfikatorów przez pacjentów i personel w szpitalach wyjaśniła ustawa o działalności leczniczej. W przychodniach poszanowanie prawa do ochrony danych osobowych budzi większe wątpliwości.

Na identyfikatorach pracowników mają znajdować się: imię i nazwisko oraz sprawowana funkcja. Jeśli chodzi o pacjentów, znak identyfikacyjny ma zawierć informacje pozwalające na ustalenie imienia i nazwiska oraz daty urodzenia, zapisane w sposób uniemożliwiający identyfikację pacjenta przez osoby nieuprawnione.

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk wyjaśniał portalowi rynekzdrowia.pl, że obowiązek wprowadzenia opasek nie oznacza konieczności stosowania kodu kreskowego czy innych kodów, których odczytanie wymaga zakupu specjalnych urządzeń. Znakiem identyfikacyjnym może być np. numer pacjenta w księdze głównej albo inny niepowtarzalny numer przypisany pacjentowi. Chodzi o takie rozwiązanie, które zapewni możliwość ustalenia wymaganych ustawą (art. 36 ustawy o działalności leczniczej) danych pacjenta, a jednocześnie uniemożliwi jego identyfikację przez osoby nieuprawnione.

Gazeta Wyborcza powołuje się na opinie lekarzy, którzy uważają, że rygorystyczne przestrzeganie ochrony danych osobowych, szczególnie w przychodniach, prowadzi do absurdów. Lekarz nie może np. wzywać pacjentów do gabinetu, używając ich nazwisk. Nazwiskami nie wolno też oznaczać kieliszków z tabletkami.

Dorota Karkowska, prawniczka i założycielka fundacji Ius Medicinae, zauważa w GW, że pacjenci rejestrują się w przychodni, a potem czekają, aż lekarz wezwie ich po nazwisku do gabinetu, co jest niezgodne z prawem. Ale są już przychodnie, w których pacjenci w rejestracji otrzymują numerki. Kiedy numerek wyświetla się na tablicy przy gabinecie, wiedzą, że to ich kolej.

Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych (GIODO), broni rygorystycznego przestrzegania przepisów w szpitalach i przychodniach. Zwłaszcza że informacje dotyczące stanu zdrowia to dane wrażliwe.

Zwraca uwagę, że inaczej wygląda sytuacja w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, gdzie lekarze i pielęgniarki zajmują się wszystkimi chorymi, a inaczej w przychodni, w której po jednej stronie korytarza znajduje się np. gabinet chirurgii plastycznej, a po drugiej poradnia in vitro. W tym drugim przypadku wzywanie pacjentów "po numerku" zamiast "po nazwisku" uważa za właściwe.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH