Kiedy lekarz krytykuje lekarza: to wolność wypowiedzi czy dyskredytowanie?

Publiczna krytyka lekarza jest dopuszczalna i zgodna z Konstytucją. Taki wyrok wydał Trybunał Konstytucyjny w 2008 r. Lekarze potwierdzają, że zgadzają się na konstruktywną krytykę. Do wykładni TK w orzekaniu wyroków muszą stosować się także sądy lekarskie. Czy tak się dzieje? Ostatni wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu nie potwierdza tej reguły.

Już 16 grudnia 2008 r. Trybunał w Strasburgu wydał wyrok w sprawie Frankowicz przeciwko Polsce (numer skargi 53025/99), w którym uznał, iż Polska naruszyła art. 10 Europejskiej Konwencji gwarantujący wolność słowa. Skarżący został bowiem ukarany karą dyscyplinarną przez sąd lekarski za wyrażenie krytycznej opinii na temat leczenia pacjenta przez innego lekarza.

Niedawno (18 października br.) Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu ponownie skazał Polskę za naruszenie prawa do wolności wypowiedzi i wyrażania opinii. Sprawa dotyczy lekarki Bożeny Sosinowskiej, specjalistki chorób płuc, która zaangażowała się w konflikt ze swoim przełożonym w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej Sp. z o.o. NZOZ. Skarb Państwa zobowiązany został wypłacić skarżącej 3 tys. euro zadośćuczynienia. 

Trybunał Konstytucyjny o kodeksie etyki
Kilka lat temu skargę konstytucyjną do polskiego Trybunału złożyła lekarka Zofia Sz., pracownica naukowa Akademii Medycznej we Wrocławiu. Skarga, opublikowana na łamach prasy, dotyczyła badań na dzieciach przeprowadzonych w celach naukowych.

Sąd lekarski uznał, że lekarka postąpiła niezgodnie z zasadami Kodeksu Etyki Lekarskiej ponieważ nie zachowała ostrożności w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, a dodatkowo dyskredytacji dokonała publicznie.

Trybunał Konstytucyjny uważał jednak inaczej. W wyroku z 23 kwietnia 2008 roku orzekł, że ''art. 52 ust. 2 Kodeksu etyki lekarskiej w związku z art. 15 pkt 1, art. 41 i art. 42 ust. 1 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o izbach lekarskich w zakresie, w jakim zakazuje zgodnych z prawdą i uzasadnionych ochroną interesu publicznego wypowiedzi publicznych na temat działalności zawodowej innego lekarza, jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 i art. 17 ust. 1 Konstytucji oraz nie jest niezgodny z art. 63 Konstytucji (...).''

TK wyjaśniał, iż postanowienie art. 52 KEL ogranicza to prawo. Pamiętać jednak należy, że wolność słowa i prawo do krytyki nie są prawem absolutnym, nie podlegającym ograniczeniom. Istotne jest natomiast to, czy te ograniczenia są zgodne z konstytucyjnymi zasadami.

Według TK wystarczającym uzasadnieniem tego ograniczenia nie jest ochrona dobrego imienia i autorytetu lekarza. Ograniczenie wolności słowa, w szczególności prawa do krytyki między lekarzami, jest natomiast uzasadnione potrzebą ochrony zdrowia, w tym budowania zaufania pacjentów do lekarzy.

Efekt mrożący
Sprawa dotyczącą uregulowań Kodeksu Etyki Lekarskiej, a w szczególności art. 52 ust. 2 jest znana także Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

- Przepis ten mówi, iż lekarz nie powinien publicznie dyskredytować innego lekarza w jakikolwiek sposób. Przepis budził wiele kontrowersji, gdyż w praktyce lekarz nie miał pewności, za jakie wypowiedzi może zostać pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej i powodował tzw. „efekt mrożący" debaty publicznej - wyjaśnia nam Katarzyna Łakoma, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Już w 2007 r. RPO interweniował w tej sprawie, przystępując do postępowania przed TK, gdzie wskazywał na niekonstytucyjność wspomnianych uregulowań.

Krytykować wolno, ale nie pomawiać
Z wyrokiem TK zgadza się także Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL, który uważa, że krytyka konstruktywna powinna być dozwolona i jak najbardziej respektowana.

- Inna sprawa to pomówienia, o które nietrudno. Zdarza się jednak tak, że pomówienia wystarczą, aby komuś utrudnić życie. Liczba takich sytuacji jest jednak niewielka, nie obserwuję jakiegoś masowego zjawiska - wyjaśnia Krzysztof Bukiel.

Zdaniem przewodniczącego, dzieje się dlatego, że sądy lekarski są ostatecznością. Zainteresowane osoby dążą do tego, aby sprawę załatwić między sobą. Przełożeni, np. ordynatorzy, czy konsultanci wojewódzcy mogą też obawiać się, że kierując sprawę do sądu, zostaną posądzeni o tłumienie wolności wypowiedzi.

- To nie jest więc jakiś wielki problem sądów lekarskich, a raczej środowiska lekarskiego. Zresztą, chyba w każdym środowisku takie sytuacje mają miejsce - dodaje Krzysztof Bukiel.

W podobnym tonie wypowiada się Krzysztof Kordel, Rzecznik Praw Lekarzy, który uważa, że wolność wypowiedzi gwarantuje nam Konstytucja.

- Nie widzę problemu w konstruktywnej krytyce, popartej argumentami, merytorycznej dyskusji. Nie można natomiast akceptować i zezwalać na dyskredytację, oszczerstwa, pomówienia, czy obelgi - dodaje Kordel.

Jak odczytać przepis?
Wyrok TK z 2008 r. ma charakter zakresowy, co oznacza, iż do jego realizacji nie jest konieczna zmiana brzmienia zaskarżonego przepisu. Wystarczy zmiana jego interpretacji przez orzekające sądy w duchu wyroku TK.

TK wyjaśniał, iż z punktu widzenia Trybunału istotne jest to, w jaki sposób interpretują zaskarżone postanowienie orzekające sądy lekarskie. W treści wyroku czytamy: ''Z wypowiedzi Naczelnego Sądu Lekarskiego oraz sądów lekarskich wynika, że pojęcie "dyskredytowanie" w orzecznictwie tych sądów jest rozumiane jako każda publiczna krytyka lekarza przez lekarza. W szczególności nie badają one prawdziwości stawianych zarzutów. Tak rozumiane postanowienie art. 52 KEL jest, zdaniem Trybunału, niezgodne z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 17 Konstytucji.''

Katarzyna Strzałkowska, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, tłumaczy, iż krajowy zjazd lekarzy uchwalił Kodeks Etyki Lekarskiej i dla samorządu lekarskiego ważne są właśnie jego zapisy: - Przepis art. 52 ust. 2 KEL mówiący o tym, że lekarz nie powinien w jakikolwiek sposób publicznie dyskredytować innego lekarza nadal obowiązuje, przy czym jego prawidłowa interpretacja wymaga wzięcia pod uwagę treści wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 23 kwietnia 2008 r.

Katarzyna Łakoma natomiast dodaje, że już 16 grudnia 2008 r. Trybunał w Strasburgu wydał wyrok w sprawie Frankowicz przeciwko Polsce (numer skargi 53025/99), w którym uznał, iż Polska naruszyła art. 10 Europejskiej Konwencji gwarantujący wolność słowa. Skarżący został bowiem ukarany karą dyscyplinarną przez sąd lekarski za wyrażenie krytycznej opinii na temat leczenia pacjenta przez innego lekarza.

Sosinowska v. Poland
We wrześniu 2004 roku lekarka Bożena Sosinowska napisała list do krajowego konsultanta, wskazując na zastrzeżenia dotyczące podejmowanych przez przełożonego decyzji oraz jakości udzielanej przez niego opieki medycznej. Została zwolniona z pracy i ukarana przez sąd lekarski. Złożyła skargę w Strasburgu, w jej sprawie zapadł także wyrok przed polskim sądem pracy.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Sosinowska v. Poland wydał 18 października br. wyrok niekorzystny dla Polski.

Jak wyjaśnia Natalia Łojko, prawniczka z kancelarii Baker & McKenzie, Trybunał uznał, że w sprawie Sosinowskiej naruszono Konwencję, gdyż Sosinowska została ukarana przez lekarski sąd dyscyplinarny za krytykę (wyrażenie wątpliwości w odniesieniu do) innej lekarki, w oderwaniu od rzetelności zarzutów.

- Sąd lekarski nie badał, czy zarzuty były uzasadnione, czy lekarka działała w interesie publicznym. To było szczególnie ważne biorąc pod uwagę, że w tej samej sprawie zakończyło się postępowanie przed sądem powszechnym - dodaje Natalia Łojko.

W sprawie „pracowniczej" sąd uznał, że zwolnienie pani Sosinowskiej było nieuzasadnione, zarzuty były bezpodstawne i zasądził odszkodowanie. Sąd pracy wskazał również, że pani Sosinowska była bardzo dobrym ekspertem w swojej dziedzinie.

Karać "z automatu" nie wolno
- Bardzo pozytywnie oceniamy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Sosinowska przeciwko Polsce. Dowodzi on, że Trybunał uznaje za niezgodne z prawem (tj. z art. 10 Konwencji gwarantującym swobodę wypowiedzi) automatyczne karanie lekarzy przez sąd lekarski za jakąkolwiek krytykę pod adresem innych lekarzy, w oderwaniu od kwestii interesu społecznego i rzetelności krytyki - mówi Łojko.

Zdaniem prawniczki, to bardzo ważne wyroki nie tylko dla samorządu lekarskiego, ale dla wszystkich samorządów zawodowych, które przecież powołane zostały aby strzec interesu publicznego. Zasady etyczne wielu samorządów zawodowych zawierają bowiem klauzule lojalności, podobnie jak ta, która zastosowana została w odniesieniu do Sosinowskiej.

- Orzeczenie Trybunału nie znaczy, że art. 52 KEL sam w sobie jest niezgodny z przepisami Konwencji - oznacza jedynie, że postępowanie organów samorządu lekarskiego w tej sprawie (czyli sposób, w jaki zinterpretowały art. 52) było niezgodne z Konwencją - tłumaczy Natalia Łojko.

Na prośbę o komentarz w sprawie doktor Sosinowskiej, rzecznik NIL Katarzyna Strzałkowska odpowiedziała, iż do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu samorząd lekarski będzie mógł odnieść się szerzej po jego otrzymaniu.

 

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH