Na ławie oskarżonych sądu w Katowicach zasiadło pięciu lekarzy więziennych. Są podejrzani o narażenie na śmierć chorego na białaczkę notariusza z Tarnowskich Gór. Mężczyzna zmarł trzy miesiące po aresztowaniu.

Proces lekarzy śledzi całe środowisko prawnicze na Śląsku. Zdaniem mecenasa Marka Augustynowicza, pełnomocnika rodziny notariusza, wyrok będzie miał wpływ na stosowanie aresztów wobec osób chorych - informuje Gazeta Wyborcza.

Notariusz Wojciech B. był podejrzany o wyłudzenia i fałszerstwa. 9 lutego 2006 roku na wniosek tarnogórskiej prokuratury został aresztowany. Choć chory na białaczkę i po przeszczepie szpiku kostnego, prokuratura i sąd uznały, że można pozbawić go wolności. Nie wystąpiły jednak o sporządzenie specjalistycznej opinii medycznej na temat stanu zdrowia notariusza.

Notariusz trafił do szpitala więziennego w Bytomiu. Tamtejsi lekarze nie mieli ani doświadczenia ani warunków do leczenia tak chorego pacjenta. Zwrócili się więc do Wojewódzkiej Poradni Hematologicznej o opinię. Otrzymali odpowiedź, że jego stan jest dobry i na razie nie ma potrzeby leczenia hematologicznego. Zalecono jednak kontrolę za trzy miesiące. Notariusz jej nie doczekał. Jego stan tak się pogorszył, że lekarze więzienni sami zawnioskowali do sądu o uchylenie aresztu. Wojciech B. wyszedł w maju na wolność i kilka dni później zmarł.

- Decydujący o aresztowaniu prokuratorzy i sędziowie zlekceważyli sytuację - mówi mecenas Marek Augustynowicz, pełnomocnik rodziny notariusza. W procesie cywilnym za doprowadzenie do pogorszenia się jego stanu zdrowia domaga się od prokuratury 300 tys. zł odszkodowania.

Lekarze więzienni poprosili o ocenę rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Katowicach. Ten uznał, że nie dopuścili się błędów i odmówił wszczęcia przeciwko nim postępowania dyscyplinarnego. Rzecznik oparł decyzję na opinii prof. Wiesława Jędrzejczaka, konsultanta krajowego w dziedzinie hematologii, który stwierdził, że opiekujący się notariuszem lekarze wykazali się ostrożnością, a nawrót białaczki jest najczęstszą przyczyną niepowodzenia po przeszczepie.

Zdaniem profesora, błędem było aresztowanie pacjenta w takim stanie, jako że żaden oddział więzienny w Polsce nie ma odpowiednich warunków do sprawowania nad nim opieki.

Mimo to prokuratura zdecydowała się oskarżyć lekarzy o narażenie notariusza na śmierć. Prokurator i sędziowie, którzy decydowali o aresztowaniu Wojciecha B., wyszli ze sprawy obronną ręką. Śledczy nie dopatrzyli się nieprawidłowości w ich działaniu.

- Nie wykluczam złożenia skargi w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu - zapowiada mecenas Augustynowicz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH