W trakcie dzisiejszej rozprawy (17 marca) białostocki lekarz Tomasz H. po raz kolejny opisał przebieg wizyty w jego gabinecie pacjenta i jego córki (potem okazało się, że nie byli spokrewnieni, za to byli uczestnikami policyjnej prowokacji...), po której w szufladzie biurka kardiochirurga policja znalazła kopertę z pieniędzmi.

Prokuratura zarzuca lekarzowi przyjęcie 5 tys. złotych łapówki. Wcześniej został za to skazany na karę więzienia w zawieszeniu, ale sąd wyższej instancji wyrok ten uchylił. Sąd uchylenie wyroku uzasadnił przede wszystkim tym, że nie zbadano wszystkich dowodów w sprawie. Chodziło głównie o materiały ze śledztwa przeprowadzonego w Krakowie, gdzie badano okoliczności wręczenia łapówki.

Łapówka była prowokacją przygotowaną przez podwładnego oskarżonego lekarza - doktora Wojciecha S., który wynajął dwoje ludzi, którzy mieli wręczyć docentowi łapówkę, a policja miała go przyłapać na gorącym uczynku. Śledczy z Krakowa uznali, że odbyło się to niezgodnie z prawem i oskarżyli kilka osób.

Jak mówił Tomasz H., gdy po wyjściu tych osób z gabinetu wrócił tam z kolejną pacjentką, zobaczył na biurku kopertę, więc schował ją do szuflady.

- Miałem poczucie, że coś jest nie tak - mówił oskarżony i dodał, że nie chciał, by wchodząca pacjentka miała wrażenie, że dzięki kopercie (w domyśle - z pieniędzmi), można coś z nim załatwić. Tym bardziej, że wszystko działo się bardzo szybko i tak naprawdę chciał już iść na salę operacyjną, gdzie czekał na niego pacjent. Dlatego kopertę schował do biurka i sprawę zamierzał wyjaśnić, ale zanim wyszedł na salę operacyjną, do gabinetu weszli policjanci.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH