Interesowali się nim papież i prezydent USA: nie można mu już jednak pomóc Fot. archiwum

Najnowsze badania obrazowe wykazały, że uszkodzenia mózgu 11-miesięcznego Charliego Garda są tak duże, że umierającemu chłopcu nie można już pomóc. O przypadku chłopca od kilku miesięcy jest głośno na całym świecie. W jego sprawie interweniował papież Franciszek i prezydent USA Donald Trump.

Jak podaje BBC News, rodzice dziecka Connie Yates i Chris Gard z Bedfont w zachodnim Londynie ostatecznie zrezygnowali z dalszych starań o jego leczenie i eksperymentalną terapię. Podjęli taką decyzję po tym, jak do szpitala dziecięcego Great Ormond Street w Londynie przyjechał amerykański lekarz dr Michio Hirano.

Amerykański specjalista miał sprawdzić, czy chłopiec może być poddany eksperymentalnemu leczeniu nazywanemu terapią nukleozydową. Badania mózgu z użyciem rezonansu magnetycznego wykazały jednak, że uszkodzenia mózgu dziecka są zbyt duże, żeby mogła ona cokolwiek pomóc (o ile w ogóle może być u niego skuteczna).

Charlie Gard cierpi na encefalomiopatię mitochondrialną, ultrarzadką chorobą genetyczną, ujawniającą się we wczesnym dzieciństwie. Spowodowana jest ona wadą powstałą w mitochondriach (będących źródłem energii dla komórki), co doprowadza do postępującego zaniku mięśni oraz poważnego uszkodzenia mózgu, ponieważ organizm wyczerpuje się z braku dopływu energii.

Życie chłopca podtrzymywane jest jedynie przez aparaturę wymuszającą krążenie krwi i oddychanie. Nie słyszy on, nie widzi, nie może poruszać się, nie jest w stanie nawet przełykać. Nie ma tylko pewności, czy cierpi.

Lekarze szpitala Great Ormond Street już w marcu 2017 r. uznali, że chłopcu nie można pomóc i zaproponowali jego rodzicom wyrażenie zgody na odłączenie aparatury podtrzymującej funkcje życiowe chłopca, bo w ich ocenie jest to najlepsze, co można jeszcze dla niego zrobić. Ponieważ rodzice się na to nie zgodzili, szpital skierował sprawę sądu.

W Wielkiej Brytanii, jeśli rodzice nie zgadzają się z opinią lekarzy, spór może rozstrzygnąć jedynie sąd. Dotyczy to również tych przypadków, kiedy rodzice z powodu poglądów religijnych nie zgadzają się na przetoczenie krwi, operacje lub inne zabiegi, które w ocenie lekarzy mogą uratować zdrowie lub życie dziecka.

11 kwietnia 2017 r. sąd w Londynie przyznał rację lekarzom londyńskiego szpitala dziecięcego, że utrzymywanie funkcji życiowych terminalnie chorego chłopca jest uporczywą terapią, z której należy zrezygnować. Jego rodzice odwołali się wtedy do sądu apelacyjnego, ale ich roszczenia również zostały odrzucone. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, ale podtrzymał on ten sam wyrok.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH