Poseł Małgorzata Kidawa-Błońska poinformowała, że klubowy zespół ds. in vitro zakończył już prace i w przyszłym tygodniu, na najbliższym posiedzeniu Sejmu, przedstawi rekomendacje dla klubu PO. Nie chciała mówić o tym, czy regulacje w dziedzinie bioetyki, nad którymi pracował zespół, znajdą się w jednym projekcie, czy w odrębnych ustawach.

- Zgadzamy się co do tego, że zarodki trzeba chronić i wszystko, co będzie z nimi robione, musi objęte być ścisłą kontrolą - podkreśliła Kidawa-Błońska. Zaznaczyła, że każdy zarodek to potencjalne życie, dlatego powinna być tworzona jak najmniejsza liczba zarodków nadliczbowych i żaden nie może być zmarnowany. Dodała jednak, że powinna być możliwość zamrażania ich, ponieważ zakaz taki znacznie obniżyłby skuteczność procedury in vitro.

Poinformowała, że w innych spornych kwestiach, takich jak granica wieku kobiety, która może poddać się procedurze, czy dostępność in vitro zarówno dla małżeństw, jak i związków nieformalnych, czy diagnostyka preimplantacyjna, osiągnięto kompromis.

Dla Jarosława Gowina, który przygotował projekt ustawy bioetycznej, ochrona zarodków to kwestia kluczowa i  stanowczo sprzeciwia się tworzeniu nadliczbowych zarodków i mrożeniu ich. Gowin zapowiedział,  że będzie na ten temat dyskutować z kolegami z klubu. Jeśli nie dojdą do kompromisu, zastanowi się, w jaki sposób przedstawi własne rozwiązania. Zamiast mrożenia zarodków Gowin proponuje mrożenie komórek jajowych. Jednak zdaniem specjalistów jest to metoda mniej skuteczna.

Według posła PO Macieja Orzechowskiego, członka zespołu i lekarza ginekologa, kwestia liczby pobieranych zarodków oraz mrożenia ich jest polem, w którym trzeba wypracować kompromis. Wyraził nadzieję, że po przedstawieniu rekomendacji dla klubu dojdzie do porozumienia.

Zarówno Kidawa-Błońska, jak i Orzechowski podkreślają, że sprawą nadrzędną jest uporządkowanie spraw dotyczących in vitro i wypełnienie unijnych dyrektyw.

- W tej chwili jedynie 11 ośrodków w Polsce zajmujących się in vitro objętych jest kontrolą, raportuje i przestrzega reguł, które obowiązują w UE. Pozostałe są poza jakąkolwiek kontrolą - podkreślił Orzechowski. Dodał, że uregulowania prawne konieczne są ze względu na dobro i bezpieczeństwo pacjentów - tak jak w przypadku przeszczepiania tkanek, tak podczas procedury in vitro pacjentka powinna wiedzieć od kogo pochodzą komórki, mieć gwarancję, że były przebadane i przechowywane we właściwych warunkach. - Tego wymagają dyrektywy unijne, tego nie przestrzegamy i za to płacimy kary - zaznaczył.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH