In vitro: doniesienie do prokuratury w sprawie uszkodzenia zarodka

Nie lada problem będzie miała prokuratura w Poznaniu, do której trafiło doniesienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa w związku z ewentualnym uszkodzeniem lub zniszczeniem zarodków z in vitro. W Polsce nie istnieją bowiem regulacje dotyczące przechowywania embrionów.

Nowy dyrektor zarządzający firmy Lexum, w ramach której jedna z klinik przed laty zajmowała się leczeniem niepłodności, odkrył, że dysponuje ona pojemnikiem służącym do przechowywania zarodków - relacjonuje sprawę Dziennik Gazeta Prawna. W pojemniku nie było jednak ciekłego azotu umożliwiającego utrzymanie odpowiedniej temperatury. Jeśli znajdowały się w nim zarodki, to uległyby zniszczeniu.

Jego zdaniem byłoby to przestępstwo polegające na spowodowaniu uszkodzenia ciała dziecka poczętego lub rozstroju zdrowia zagrażającego jego życiu (art. 157a par. 1 k.k.).

O tym, czy mrożenie lub niszczenie zarodków będzie dozwolone czy nie, ma rozstrzygnąć ustawa. Ale projekt o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów oraz niektórych innych ustaw wiąż jest procedowany. W obecnym stanie prawnym nie ma żadnych ograniczeń - zarodki można mrozić i przechowywać, można też niszczyć.

- Polska zaimplementowała wszystkie unijne dyrektywy transplantacyjne, oprócz zapisów dotyczących embrionów i zarodków ludzkich - przypomina w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Katarzyna Sabiłło, prezes zarządu Fundacji Lege Pharmaciae.

Wyjaśnia, że w tym roku UE skierowała do Polski ostateczne wezwanie, żeby zlikwidować tę lukę prawną, ale Ministerstwo Zdrowia poszło na skróty i przygotowało jedynie program zdrowotny dotyczący finansowania przez państwo zapłodnienia pozaustrojowego, który ma ruszyć 1 lipca.

- Program jest potrzebny i pożyteczny. Nie jest jednak aktem normatywnym i nie ma umocowania w ustawie, bo taka nie istnieje. Słowem, prokurator badający sprawę z Poznania nie będzie mógł odwołać się do programu zdrowotnego - twierdzi Katarzyna Sabiłło.

Wskazuje, że taka kolejność (wpierw program, potem ustawa) nie ma nic wspólnego z zasadą dobrej legislacji, co w konsekwencji może również obrócić się przeciwko parom, które skorzystają z programu. Przypomnijmy, że program in vitro przewidziano dla 15 tys. par.

- Jako twórcy programu zadbaliśmy o takie wymogi prawne i konkursowe, które stworzą najwyższe standardy - mówił w czwartek (21 marca) w Sejmie wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki. Zaznaczył ponadto, że określono, iż "jeżeli nie zostaną wykorzystane zarodki z poprzedniego cyklu, to nie będą mogły być tworzone nowe, a kliniki będą musiały zapewnić bezpieczne przechowywania zarodków".

Odnosząc się do wątpliwości posłów, zapewniał, że mrożenie zarodków nie niszczy ich i jest metodą powszechnie stosowaną.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH