Sąd Najwyższy uznał w swojej niedawnej uchwale, że ani odsprzedaż ani kupowanie towarów z podrobionymi znakami towarowymi nie stanowi przestępstwa paserstwa. Można sądzić, że dotyczy to również leków. Brakuje jednoznacznej normy prawnej, która wskazywałaby, że kto podrabia produkty lecznicze i wprowadza je do obrotu, podlega karze...

Motywacja do ścigania bazarowego hurtownika pojawi się dopiero w momencie, gdy z powodu użycia sfałszowanego leku, wyniknie zagrożenie zdrowia lub życia. Siedmiu sędziów SN pod przewodem prezesa Izby Karnej Lecha Paprzyckiego uznało, że udział w dalszym obrocie towarami oznaczonymi podrobionymi znakami towarowymi nie stanowi przestępstwa wobec niewypełnienia znamienia „rzecz uzyskana za pomocą czynu zabronionego“.

Zdaniem sędziów, penalizacja takich zachowań spowodowałaby konieczność ścigania „tysięcy, a może milionów przypadków kupna rzeczy, o których ludzie wiedzą, że są podrobione“.

Torebka posłanki Szczypińskiej
Sprawa dotyczy sprzedaży na bazarze podrobionych ubrań, ale równie dobrze może dotyczyć handlu lekami. Patrząc na motywację SN, doktor Zbigniew Okoń, z krakowskiej kancelarii Traple Konarski Podrecki, zauważa, że Sąd znalazł się między młotem a kowadłem. Przypomina, że gdyby przyjąć bardzo szerokie rozumienie przestępstwa paserstwa, to ubiegłoroczny zakup podróbki torebki Coco Chanell przez posłankę Jolantę Szczypińską, byłby dopuszczeniem się czynu zabronionego, zagrożonego groźbą sporej kary.

- Sąd Najwyższy wybrał drugą alternatywę, czyli z zarzutu paserstwa wykluczamy nie tylko tych co kupują, ale i tych co sprzedają – mówi doktor Okoń.
Jego zdaniem, z punktu widzenia znaków towarowych i własności przemysłowej, można bronić sensowności tej uchwały. Natomiast problemem jest to, że do tej pory nikt nie zainteresował się na poważnie zwalczaniem bazarowego handlu podróbkami produktów leczniczych.

Mądry Polak po szkodzie
O ile więc wcześniej bezkarnie czuli się handlarze podróbkami leków, które nie mają ochrony znaków towarowych, teraz teoretycznie mogą handlować także np. viagrą, która ma zastrzeżony znak towarowy.

Jednak Zbigniew Okoń uważa, że w przypadku obrotu produktami leczniczymi, należy sięgnąć dodatkowo do przepisów karnych prawa farmaceutycznego.

A w nich niestety, często brakuje jednoznacznej normy prawnej, któraby wskazywała, że kto podrabia produkty lecznicze i wprowadza je do obrotu, podlega karze. Motywacja do ścigania bazarowego hurtownika pojawi się dopiero w momencie, gdy z powodu użycia sfałszowanego leku, wyniknie zagrożenie zdrowia lub życia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH