Grudziądz: dyrektor zapowiada proces za pomówienia pod adresem szpitala

83-letnia pacjentka, trafiła do Regionalnego Szpitala Specjalistycznego im. Biegańskiego w Grudziądzu na początku kwietnia, kiedy przewróciła się i złamała biodro. Po pobycie na oddziale ortopedycznym została skierowana na oddział terapii długoterminowej.

To jednostka, gdzie pacjenci trafiają na dodatkowe leczenie oraz w oczekiwaniu na przyjęcie do Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego. Chorzy kontynuujący terapię przez 30 dni mogą na oddziale przebywać nieodpłatnie, później rodzina musi płacić 90 zł za dobę, bo świadczenia nie są zakontraktowane w umowie z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Syn pacjentki, która przebywała na oddziale terapii długoterminowej dłużej niż 30 dni, i który opłacał jej pobyt, żąda zwrotu kosztów, bo jego matka - jak twierdził - opuściła oddział w złym stanie. Dowodem miało być pismo, jakie wystawiono na jego prośbę w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Chełmnie, dokąd przewiózł matkę. 

W spór zostały zaangażowane media. Zarzuty odpiera Marek Nowak, dyrektor grudziądzkiego szpitala. - Ten pan w ogóle się matką nie interesował, kiedy była u nas. Zostawił ją na oddziale i zniknął. Nie reagował na wezwania, by pacjentkę zabrać. Problemy zaczęły się, gdy wystawiliśmy mu rachunek za jej pobyt - opisuje sprawę wypowiadając się dla Gazety Wyborczej.

Twierdzi, że nigdy nie miał żadnej skargi na ten oddział. Są za to notoryczne problemy z rodzinami, które nie chcą zabierać swoich starszych, schorowanych krewnych do domu. Aby wyjaśnić bezstronnie sprawę złożył sam na siebie zawiadomienie do prokuratury, by sprawdziła czy rzeczywiście pacjentce w szpitalu stała się krzywda.

Dodatkowo dyrektor Nowak zamierza wytoczyć proces cywilny o naruszenie dobrego imienia szpitala.

Nie przesądzając kto w tym sporze ma rację, zdaniem mecenas Katarzyny Fortak-Karasińskiej, z kancelarii Fortak & Karasiński Radcowie Prawni, nie można zapobiec sytuacjom, w których pacjenci zgłaszają publicznie nieuzasadnione pretensje pod adresem placówek zdrowia.

Roszczeniowość pacjentów jest coraz większa i częstsze jest publiczne wyrażanie negatywnych opinii przez pacjentów i ich rodziny pod adresem szpitali czy lekarzy. Pacjent ma do dyspozycji wiele „narzędzi" by bronić swoich praw - może poskarżyć się do NFZ, jeśli usługi są wykonywane w ramach kontraktu, do Rzecznika Praw Pacjenta czy może zawiadomić Rejestr Podmiotów Leczniczych. Placówka takich możliwości nie ma.

- Jeśli pacjent lub jego rodzina nie korzystają z możliwości prawnych by dochodzić swoich racji, a publicznie szkaluje placówkę medyczną bezzasadnie, to będzie musiał ponieść tego konsekwencje - stwierdza mecenas Fortak-Karasińska.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH